E-mail marketing – 3 taktyki z Growthlettera, które poprawią Twoje wyniki [PODCAST #50]

e-mail-marketing-3-taktyki-na-poprawe-wynikow

Dzisiaj przygotowałem dla Ciebie 3 taktyki rozwoju e-mail marketingu, które poprawią wyniki w Twojej firmie. Możesz je już kojarzyć, bo przewijały się w moim Growthletterze. Uznałem jednak, że są na tyle ciekawe, a jednocześnie łatwe do zastosowania, że zdecydowanie zasługują na osobne miejsce na blogu. 

Jeżeli natomiast nie ma Cię jeszcze na liście subskrybentów mojego newslettera, to serdecznie zapraszam na pokład! W każdą środę o 12:00 otrzymasz ode mnie ciekawe nowinki, trendy oraz taktyki growthackingowe, pomocne w rozwoju sprzedaży i marketingu.

Dołącz do nas tutaj.

3 taktyki na poprawę wyników e-mail marketingu

1. Gated content 

Najczęstszym problemem newsletterów jest to, że nawet mimo ich dobrej i ciekawej konstrukcji, są one czytane przez kilkadziesiąt, może kilkaset osób. Bazując na takich liczbach, trudno jest osiągać zadowalające wyniki. Jeżeli chcemy rozwijać kanał e-mail marketingu, to potrzebujemy stałego napływu nowych odbiorców.

W tym właśnie może nam pomóc gated content. Jest to strategia, która pozwala na szybkie budowanie bazy odbiorców, czyli listy osób, które znajdują się w naszym newsletterze firmowym. 

Gated content to treści, które są „zamknięte” za wirtualną ścianą. Odgradzamy je od osób, które nie zostawiły nam swojego maila. Aby otrzymać do nich dostęp, odbiorca musi zostawić adres w naszej bazie. A żeby chciał to zrobić, to musimy go jakoś do tego zachęcić.

Taktyka gated content powinna składać się z:

  • dobrego wstępu, który zainteresuje odbiorcę 
  • części contentu, która zostanie udostępniona dopiero po zostawieniu adresu e-mail

Istotną częścią tej taktyki jest zaplanowanie naszego contentu. Powinniśmy zainteresować czytelnika ciekawą treścią, zanim jeszcze zdecyduje się on zostawić nam swój e-mail. 

W tym celu udostępniamy mu bezpłatnie wybrany fragment treści. I to nie byle jaki fragment, bo to właśnie on będzie miał wpływ na to, czy użytkownik trafi na naszą listę. Powinien on informować o tym, czy dana treść jest w stanie rozwiązać problem klienta, zainteresować go i dać jasno do zrozumienia, że zostawienie maila w celu otrzymania dostępu do pozostałej części po prostu mu się opłaci. 

Lead magnet

Gated content to taktyka, która działa i sprawdza się naprawdę dobrze, ale muszę przyznać, że osobiście nie jestem jej największym fanem. Preferuję raczej stosowanie lead magnetów, o których opowiedziałem szczegółowo w 11. odcinku podcastu Growth Hacking Po Polsku

Lead magnet to zachęta do zostawienia adresu mailowego, powiązana z tym, co nasz odbiorca właśnie przeczytał/zobaczył. Różni się od gated content tym, że udostępniamy potencjalnemu klientowi na dzień dobry pełną treść całkowicie za darmo, a następnie oferujmy treści uzupełniające.

Przykład

Udostępniamy odbiorcy bezpłatnie cały artykuł. Zostawiając dobrowolnie swój adres e-mail na naszej stronie, użytkownik może otrzymać treści uzupełniające do tego artykułu, np. w formie audio czy ebooka. 

Jeżeli więc chcesz zbierać więcej adresów mailowych ze swojej strony www, to polecam Ci wybrać właśnie jedną z tych dwóch dróg – taktykę gated content lub dobry lead magnet.

2. Budowanie bazy e-mail za pomocą grupy na Facebooku

Planując działania e-mail marketingowe, musimy przede wszystkim zgromadzić bazę odbiorców, do których będziemy wysyłać wiadomości. Grupa na Facebooku również może być świetnym źródłem pozyskiwania nowych adresów.

Kiedy pisałem o tej strategii w Growthletterze, to ok. 60% jego nowych odbiorców pochodziło właśnie z mojej grupy na Facebooku. Oznacza to, że kilkaset osób trafiało do mnie każdego miesiąca właśnie tym kanałem. A to całkiem imponujące liczby.

Obecnie, po kilku miesiącach, ta statystyka trochę się różni, bo wdrożyłem więcej działań mających na celu pozyskiwanie klientów. Mimo wszystko, moja grupa facebookowa nadal dostarcza mi wielu czytelników newslettera.

Jak zastosować tę taktykę? 

  1. Ustaw konieczność odpowiedzenia na pytania przed dołączeniem do Twojej grupy na Facebooku.

    Pytania te umożliwią Ci sprawdzenie, kto dołącza do grupy, dopasowanie tematyki postów do potrzeb członków grupy oraz zbieranie adresów e-mail.
  1. W miejscu jednego z pytań, umieść informację o Twoim newsletterze.

    Przedstaw wartość wysyłanych wiadomości i poinformuj, że aby je otrzymywać, użytkownik powinien zostawić swój adres e-mail w miejscu odpowiedzi.
  1. Przetransferuj zebrane adresy do swojego systemu e-mailowego.

    Polecam wspomóc się narzędziami automatyzującymi ten proces, bo robienie tego ręcznie może być problematyczne. Ja korzystam z narzędzia GroupCollector.

    Zbiera ono odpowiedzi, rozpoznaje osoby, które podały w odpowiedzi swoje adresy e-mail i pobiera ich dane wraz z wszystkimi odpowiedziami, których udzieliły. Następnie wszystkie te dane automatycznie trafiają do Google Docs oraz mojego systemu mailowego. 

Plusy automatycznego zbierania adresów e-mail

Facebook nie daje użytkownikom możliwości zaznaczenia zgody na otrzymywanie naszych wiadomości. Dzięki wykorzystaniu narzędzia do automatyzacji, jesteśmy w stanie obejść problem prawny, związany ze zbieraniem adresów e-mail.

Użytkownik zostawia u nas swój adres i z automatu dostaje wiadomość, w której prosimy go o potwierdzenie maila i informujemy, skąd się u nas wziął.

„Cześć,
zostawiłeś w naszej grupie X swojego maila.

Jeżeli rzeczywiście chcesz otrzymywać nasz newsletter, to kliknij tutaj, żeby potwierdzić swój adres mailowy”.

Dzięki temu mamy też pewność, że osoba podała poprawny adres i jest faktycznie zainteresowana naszym newsletterem.

Jeżeli nie prowadzisz jeszcze newslettera albo nie przykładałeś do niego szczególnej uwagi, to dobrym rozwiązaniem będzie zastosowanie lead magnetu. Tutaj automatyzacja również będzie bardzo pomocna. Dzięki niej użytkownik otrzyma obiecane treści natychmiast po zostawieniu u nas swojego adresu e-mail. 

Możesz zacząć od robienia tych rzeczy samodzielnie, żeby sprawdzić, jakie jest zainteresowanie i czy odbiorcy w ogóle zostawiają swoje adresy. Moja statystyka wygląda obecnie tak, że ok. 30-40% osób zostawia swoje e-maile. Nie zostawiają ich najczęściej osoby, które trafiły do Growthlettera już wcześniej z innych źródeł. 

Oczywiście nie wszyscy dobrowolnie zostawią Ci swój adres, ale duża część odbiorców zrobi to, jeśli zaproponujesz im odpowiednią wartość. Przy kilkutysięcznej bazie, takie 30-40% pozyskanych adresów, pozwoli Ci w bardzo szybki sposób zbudować sporą bazę potencjalnych klientów.

3. Dodanie zdjęcia/logo do maila

Jak w prosty sposób wyróżnić swoje maile i zwiększyć open rate? Dodać zdjęcie lub logo do swojego maila. 

Zdecydowana większość firm tego nie robi, więc jest to banalny sposób na zwrócenie uwagi klienta na naszą wiadomość i wyróżnienie się na tle innych. 

Twoi stali czytelnicy prawdopodobnie również ucieszą się z zastosowania tego rozwiązania. W prosty sposób będą mogli wyselekcjonować Twoje maile wśród SPAMu i innych, mniej istotnych dla nich wiadomości.

Dodatkowo jest to rozwiązanie bezpłatne i można je podpiąć do każdej skrzynki mailowej (nie tylko Gmail).

Jak dodać zdjęcie/logo do maila?

  1. Wejdź na stronę: www.accounts.google.com
  2. Załóż konto Google dla swojego adresu e-mail (to nie to samo co konto na Gmailu).
  3. Dodaj zdjęcie/logo.

No i już, gotowe. Zdecydowanie jest to inwestycja warta kilku minut Twojego czasu 🙂

TUTAJ możesz podejrzeć, jak wygląda to w praktyce.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że te 3 łatwe do wdrożenia taktyki okażą się pomocne i pozwolą Ci osiągać lepsze wyniki w e-mail marketingu Twojej firmy.

Daj znać, czy wykorzystujesz którąś z nich, czy może są one dla Ciebie czymś zupełnie nowym.

Po więcej prostych i szybkich strategii, które dają wymierne korzyści biznesowe, zapraszam Cię do mojego Growthlettera 🙂

___________________________________

Zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków podcastu Growth Hacking Po Polsku

Odwiedź growthtools.pl i odkrywaj ciekawe narzędzia growthackingowe.

Zostań czytelnikiem mojej e-książki: „22 Strategie Rozwoju Sprzedaży On-line”.

Facebook to nie wszystko – 7 kanałów PPC, które warto przetestować [PODCAST #49]

7-kanalow-ppc-ktore-warto-znac

W poprzednim wpisie omówiłem 6 miejsc organicznego rozwoju biznesu, gdzie możemy osiągać fajne efekty bez wsparcia budżetów reklamowych. Przyszedł więc czas na drugą stronę pozyskiwania ruchu, czyli reklamy płatne. 

Tym razem również skupię się na miejscach z dobrą dźwignią. Mowa o kanałach, gdzie mamy stosunkowo niewielu reklamodawców, z którymi musimy rywalizować albo do wyboru dostajemy ciekawe opcje targetowania pozwalające na bardzo precyzyjne dotarcie do idealnych klientów. 

Kanały PPC, o których wspomnę, mogą być ciekawą alternatywą dla reklamy na Facebooku. Co prawda nadal jest on systemem podstawowym, z którego korzysta większość biznesów, jednak rosnąca konkurencja sprawia, że o dobre wyniki coraz trudniej. 

Facebook to nie wszystko

Jak już wspomniałem, Facebook jest bardzo dobrym źródłem sprzedaży, ale ma pewne ograniczenia. Moim zdaniem warto szukać nowych lub dodatkowych miejsc do pozyskiwania klientów – zarówno za pomocą reklam organicznych, jak i płatnych. 

Reklama w jednym miejscu może być po prostu niewystarczająca. Zauważyłem to już kilka lat temu, kiedy pomagałem wprowadzić na rynek pewną markę kobiecą. Warto zaznaczyć, że wtedy na Facebooku było o wiele łatwiej uzyskać dobre efekty. Natknąłem się wtedy na serwis Zszywka.pl, którego wcześniej nie znałem. Znalazłem go podczas researchu grupy docelowej tej marki kobiecej. Przypominał trochę Pinterest, który na tamten moment był jeszcze słabo rozpoznawalny w Polsce. 

Okazało się, że społecznościówka ta ma swój miniprogram reklamowy zupełnie ukryty na stronie. Działał on na trochę nietypowych zasadach rozliczania ryczałtowego. Za post, który był przypisany na stronie głównej pod danymi kategoriami, płaciło się wtedy tylko 2 zł – niezależnie od liczby kliknięć. Jak się później okazało, było to najtańsze źródło generowanej sprzedaży. 

Serwis, którego wcześniej w ogóle nie brałem pod uwagę, wyprzedzał znacznie Facebooka w kontekście średnich kosztów pozyskania klienta. Nie mam pojęcia, jak teraz wygląda Zszywka.pl i czy w ogóle jeszcze działa, ale na tamten moment była dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. No i uświadomiła mi wtedy, że warto szukać nowych rozwiązań i nietypowych miejsc do reklamowania swojego biznesu.

7 kanałów PPC, które warto znać

Nasza grupa docelowa może znajdować się w kilku różnych miejscach. Może się okazać, że te niszowe, mniej popularne będą generowały największą i najbardziej opłacalną sprzedaż. Mniej reklamodawców = mniej osób bijących się o uwagę naszych idealnych odbiorców.

Mam nadzieję, że wymienione przeze mnie kanały PPC zainspirują Cię do odkrywania nowych miejsc reklamowych dla Twoich produktów i usług.

YouTube Ads

Mój absolutny faworyt to reklama płatna na YouTube. Sporo na ten temat opowiedziałem już w 42. odcinku mojego podcastu.

YouTube to sieć, która ma ogromny potencjał. Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet większy niż reklama Facebookowa. Skąd taki wniosek? Jako konsumenci, spędzamy na YouTube bardzo dużo czasu – więcej niż na Facebooku, co pokazują statystyki. Duża i lepiej skupiona uwaga odbiorców na treściach, które możemy przekazać naszym potencjalnym klientom, również mocno działa na korzyść tego serwisu.

Liczba odbiorców tych dwóch serwisów jest porównywalna, natomiast reklamodawców na YouTube w stosunku do Facebooka jest zdecydowanie mniej. Obecnie reklamują się tam przede wszystkim duże brandy. Niewiele jest tam jeszcze małych i średnich firm, które biją się o uwagę odbiorców. Ta dysproporcja jest zauważalna nawet na własnym podwórku. Zastanów się, ilu Twoich biznesowych znajomych korzysta z systemu reklamowego Facebooka, a ilu z YouTube Ads? No właśnie 🙂 

Uważam, że na YouTube nasi potencjalni klienci są zdecydowanie bardziej skupieni na treściach, które możemy im przedstawić. Odbiorcy są tutaj przygotowani na konsumpcję treści wizualnych w formie wideo lub treści dźwiękowych. Jest to zupełnie inny odbiór niż w przypadku typowej reklamy internetowej, która króluje na wallu facebookowym. 

Jest również sporo badań, które pokazują, że firmy reklamujące się na YouTube są traktowane lepiej brandingowo niż firmy, które widujemy na innych kanałach. Reklama w formie wideo kojarzy nam się z reklamą telewizyjną, w której najczęściej można zobaczyć znane marki. Dlatego właśnie brandy pojawiające się w reklamach na YT wydają nam się bardziej prestiżowe.

Ogromną zaletą YouTube Ads jest także bardzo ciekawa opcja targetowania. Możemy docierać do społeczności, które są już zgromadzone na innych kanałach, nawet jeśli nie mamy ich w swoich grupach marketingowych. Trafiamy do osób, które interesują się konkretnymi tematami (oglądają konkretne filmy i kanały), mimo że nie miały styczności z naszą marką.

YouTube to świetne miejsce na zimne kampanie, które możemy tam bardzo dokładnie targetować i docierać za ich pomocą do naszych idealnych klientów.

Akademia YouTube Ads

Jeżeli interesuje Cię temat reklamy płatnej na YouTube, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w 1. edycji Akademii YouTube Ads. Ten program pomoże Ci zbudować krok po kroku strategię pozyskiwania klienta w YouTube Ads.

Zapisy na tę edycję są otwarte tylko przez kilka najbliższych dni. Jeżeli trafiłeś na ten post później i nie zdążyłeś się zapisać, to czekamy na Ciebie w kolejnych edycjach 🙂  

Dołącz do 1. edycji Akademii YouTube Ads. 

Google Display Ads

Reklama displayowa jest kanałem uzupełniającym do YouTube Ads. Są to po prostu banery reklamowe w sieci Google. Zauważyłem, że z jakiegoś powodu są bardzo często pomijane.

Działa to tak, że reklamodawcy mogą się wyświetlać na różnych witrynach, na których Google ma dodane reklamy AdSense. Mogą to być małe blogi, ale również bardzo duże i cenione serwisy.

Często dostaję pytania, jak robię reklamy marketingowe w sieci Google Display i ile kosztowało mnie np. ustawienie reklamy na serwisie Forbes. Ja nie wykupuję reklamy bezpośrednio w serwisie, w którym się wyświetlam. Kupuję reklamę za 5-10 zł w Google Display i ona pojawia się w całej tej sieci, w tym również na bardzo popularnych serwisach. 

Polecam wykorzystywać Google Display przede wszystkim w kontekście dogrzewania swojego ruchu, który już nas zna czy miał z nami styczność. Najlepszą opcją będą tutaj reklamy remarketingowe. Nie polecam natomiast stosować zimnego pozyskiwania ruchu. Jest to dosyć skomplikowany kanał i pozyskiwanie klientów w ten sposób, raczej się tutaj nie sprawdzi.

Google Display Ads to bardzo ciekawa opcja. Wystarczy kilka złotych dziennie, żeby dosyć intensywnie wyświetlać się nawet kilku tysiącom odbiorców z naszych list remarketingowych. Bardzo fajnie buduje nasz brand i dogrzewa ruch pozyskany w innych kanałach. 

Twitter Ads

Twitter nie zyskał w naszym kraju tak dużej popularności jak na Zachodzie, ale nie oznacza to, że zupełnie umarł. Dzieje się na nim trochę, ale w konkretnych kategoriach.

Najbardziej aktywnymi grupami na polskim Twitterze są politycy, dziennikarze, osoby związane ze sportem, branża IT i startupy. Jeżeli więc chcesz trafić ze swoimi produktami i usługami właśnie do tych osób, to ten serwis może być świetną opcją.

Mimo że pozyskiwanie ruchu na Twitterze nie jest tanie, to posiada on interesujące opcje targetowania. Możemy docierać m.in. do „innych osób, które są na Twitterze”, czyli np. do followersów innych aktywnych użytkowników/firm. 

Może to przypominać opcję, która dawno temu była dostępna na Facebooku, czyli targetowanie fanów konkurencji. Niestety, została wyłączona, ale na Twitterze cały czas działa.

LinkedIn Ads

LinkedIn uchodzi raczej za drogi kanał. Faktycznie nominalne koszty mogą być tam wysokie, ale koszty konwersji często są bardzo zadowalające. Jeżeli działasz w szeroko pojętej branży B2B, to warto go uwzględnić.

Informacje o tym, ile kosztuje reklama PPC na LinkedIn i z czym się ją w ogóle je, znajdziesz w 5. odcinku podcastu Growth Hacking Po Polsku.

Ten kanał również posiada ciekawe możliwości targetowania reklam. Jego ogromną zaletą jest to, że zbiera informacje, których nie zbiera żaden inny serwis. Mowa tutaj o informacjach związanych z karierą. Jeżeli chcesz targetować osoby o konkretnych umiejętnościach, na konkretnych stanowiskach czy z konkretnych branż, to LinkedIn pomoże Ci to robić najbardziej precyzyjnie. 

Kanał oferuje również nietypowe formaty reklamowe, których nie znajdziemy na innych społecznościówkach, jak np. wiadomości sponsorowane InMail. Wyglądają one jak zwykłe wiadomości wysyłane do sieci znajomych. Różnica jest taka, że wysyłamy je w celach reklamowych na dużą skalę, nie mając powiązania z danymi osobami.

Quora Ads

Wspominałem o Quorze w poprzednim wpisie, w kontekście budowania zasięgów organicznych. Co prawda, posiada ona również system reklamowy, ale nie jest on jeszcze dostępny w Polsce. 

Mimo wszystko postanowiłem zamieścić tutaj tę informację już teraz, bo zauważyłem tam dobre ROI w kampaniach globalnych, a wiem, że spora część z Was promuje się już na Quorze organicznie i globalnie. 

Podejrzewam, że w niedługim czasie system reklamowy będzie aktywny również na polskim rynku, więc warto być na to przygotowanym chwilę przed konkurencją 🙂

TikTok Ads

Jakiś czas temu TikTok dodał możliwość płatnej promocji i warto się tą opcją zainteresować. 

TikTok jest specyficznym serwisem. Tworzenie contentu organicznego jest tam dosyć trudne, bo wymaga kreatywności i dużej ilości poświęconego czasu. Treści merytoryczne raczej nie sprawdzają się tam dobrze. 

Oczywiście możemy tam osiągać dobre wyniki organiczne, o czym już wspominałem, ale większość firm nie będzie chciała budować długookresowej strategii tworzenia contentu specjalnie pod ten kanał.

System reklamowy TikToka może być bardzo dobrym rozwiązaniem właśnie dla takich firm. Możemy wykorzystać potencjał tego kanału i dotrzeć do bardzo zaangażowanych odbiorców za pomocą reklamy, nawet jeśli nie działamy tam organicznie. 

Wykop

Jest to polski serwis, który ma zastosowanie dla ograniczonych grup docelowych. Są to przede wszystkim przedsiębiorcy i branża IT. Nie znajdziemy tam każdego i nie każdy produkt warto tam reklamować. 

Wykop nie przypomina popularnych serwisów społecznościowych. Jeżeli zdecydujemy się tam reklamować, to powinniśmy poświęcić trochę czasu na poznanie jego specyfiki i sposobu, w jaki komunikują się jego użytkownicy.

System reklamowy na Wykopie oferuje  formaty, m.in. reklamy tekstowe. Jeżeli dobrze dopasujemy produkt do grupy docelowej, to możemy osiągać bardzo fajne wyniki – często nawet lepsze niż w reklamach Facebookowych. 

Podsumowanie

Przedstawiłem Ci 7 kanałów PPC, które moim zdaniem warto rozważyć jako uzupełnienie/alternatywę dla reklamy na Facebooku. Oczywiście sytuacja na rynku PPC zmienia się dynamicznie, więc umieściłem tutaj te miejsca, które na ten moment warto uwzględnić w swojej strategii.

Mam nadzieję, że wymienione przeze mnie przykłady zainspirują Cię do poszukiwania i testowania nowych miejsc reklamowych dla Twojego biznesu. Nasi odbiorcy coraz częściej korzystają z wielu miejsc w sieci, więc jako reklamodawcy możemy docierać do nich także innymi kanałami niż najpopularniejszy Facebook. 

Jeżeli wykorzystujesz w swoim biznesie inne niszowe systemy reklamowe, to podziel się nimi w komentarzu – chętnie je poznam 🙂

______________

Dołącz do 1. edycji Akademii YouTube Ads i wykorzystaj potencjał systemu reklamowego YouTube do pozyskiwania nowych klientów dla Twojej firmy.

Zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków podcastu Growth Hacking Po Polsku

Zostań czytelnikiem mojej e-książki: „22 Strategie Rozwoju Sprzedaży On-line”.

Dołącz do Growthlettera, czyli newslettera, w którym co środę podrzucę Ci bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych.

6 miejsc do organicznego rozwoju biznesu [PODCAST #48]

6 miejsc do organicznego rozwoju biznesu

Czy można robić świetne wyniki biznesowe, nie posiadając żadnego budżetu? Oczywiście, że tak. Przedstawię Ci 6 miejsc do organicznego rozwoju biznesu, które możesz wykorzystać w tym celu. Wybrałem te, które moim zdaniem z różnych względów dają dużą przewagę w kontekście zdobywania nowych klientów bez budżetów i wsparcia reklamowego. 

Dysponując jedynie czasem, jesteśmy w stanie robić dokładnie to samo, co większe firmy posiadające ogromne budżety. Należy jednak pamiętać, że aby działania organiczne przynosiły oczekiwane efekty, niezbędna jest ich regularność. Kiedy nie możesz lub nie chcesz inwestować pieniędzy, to musisz nastawić się na inwestycję czasu.

Kanały organiczne sprawdzą się przede wszystkim na początku drogi, kiedy startujesz ze swoim biznesem, ale nie tylko. Charakteryzują się przede wszystkim tym, że dostarczają klientów bardzo świadomych, którzy trafiają na nas sami. 

Zapraszam Cię również na bezpłatny webinar, który poprowadzę 9 czerwca 2021 r. Porozmawiamy sobie o tym, jak budować strategię reklam płatnych na YouTube. Co prawda jest to kanał płatny, ale nawet z minimalnymi budżetami możesz za jego pomocą wspierać działania organiczne, które przedstawię poniżej. Webinar będzie więc świetnym uzupełnieniem tego wpisu.

Kliknij i zarezerwuj swoje bezpłatne miejsce.

6 skutecznych kanałów do organicznego rozwoju biznesu

Quora

Quora to bardzo ciekawy serwis, który opiera się na zadawaniu pytań na bardzo różne tematy, nie tylko biznesowe. Prawdopodobnie wszystko, co jesteś sobie w stanie wyobrazić, już się tam znajduje.

Ten kanał jest naprawdę interesujący, ponieważ daje markom osobistym, jako konkretnym osobom, możliwość budowania fajnej relacji z osobami zadającymi pytania. Największą dźwignią tego serwisu jest jednak SEO. Odpowiedzi, które publikujemy na Quorze, są bardzo dobrze pozycjonowane w wyszukiwarce Google. 

A czego najczęściej szukamy w Google? Odpowiedzi na konkretne pytania. Zamieszczając w Quorze odpowiedź na pytanie jednej osoby, umożliwiamy dotarcie do niego kilku, a nawet kilkuset tysiącom osób, które wpisują takie pytanie w wyszukiwarce.

Quora nie jest jeszcze tak popularna w Polsce, jak globalnie, ale pozwala już osiągnąć bardzo dobrze wyniki. Dla przykładu, ja udzielam się na Quorze od jakiegoś czasu. Odpowiadam na pytania z zakresu sprzedaży on-line, marketingu – tego, na czym się znam. Na ten moment moje odpowiedzi są wyświetlane już po kilka tysięcy razy, co jest bardzo satysfakcjonującym wynikiem. Oczywiście niektóre odpowiedzi radzą sobie lepiej, inne gorzej, ale wyniki na poziomie kilkuset wyświetleń per odpowiedź nie są tutaj niczym szczególnym. 

Odpowiadając na pytania na Quorze, możemy też w przemyślany sposób odsyłać do innych naszych treści i formatów. Jeżeli posiadamy post, podcast czy artykuł, który odpowiada na zadane pytanie, to możemy podlinkować w odpowiedzi te materiały, rozszerzając w ten sposób naszą odpowiedź. Z jednej strony dostarczamy ruch do swoich odpowiedzi z Google, a z drugiej Quora może być dla nas bezpośrednim źródłem ruchu, który będzie kierował do naszych miejsc w sieci. 

Druga bardzo duża przewaga Quory, to bardzo długa żywotność treści (evergreen). Udzielamy odpowiedzi raz, a ona może być wyszukiwana jeszcze po wielu miesiącach. 

Oczywiście, żeby osiągnąć tutaj fajne efekty, które przełożą się na nasz biznes, musimy korzystać z Quory regularnie. Wtedy zwiększamy prawdopodobieństwo wystąpienia efektu kuli śnieżnej. Każda z tych odpowiedzi będzie zbierała X wyświetleń, X zainteresowania miesięcznie i to powinno po jakimś czasie przełożyć się na fajny efekt.

YouTube

Mówiąc o organicznym rozwoju biznesu, nie można zapomnieć o YouTube. W Polsce jest to numer jeden, jeżeli chodzi o czas spędzony w mediach społecznościowych.

YouTube ma bardzo duży potencjał biznesowy, który w Polsce nie jest jeszcze w 100% wykorzystywany. Może się okazać, że nie ma tam w ogóle Twojej konkurencji, albo jest ona na tyle mała, że nadal masz szansę się przebić i zrobić coś lepiej. Jeżeli będziesz tworzył treści dobrej jakości i publikował je regularnie, to bardzo szybko YouTube może przynieść Ci  świetne efekty biznesowe.

YouTube ma dwie podstawowe dźwignie. Po pierwsze, SEO połączone z evergreenem, czyli długą żywotnością. Ten serwis jest częścią Google, więc będzie promowany w wyszukiwarce, ale równocześnie jest również drugą największą wyszukiwarką na świecie.  Czyli z jednej strony mamy Google, gdzie szukamy rozwiązań, a z drugiej mamy ogromny ruch w samym YouTube.

Jeżeli posiadasz wideo odpowiadające na konkretne pytanie w Twojej branży, a Twoja konkurencja prowadzi wyłącznie bloga, to automatycznie wychodzisz na prowadzenie. Szybciej dotrzesz do odbiorców, którzy oczekują odpowiedzi w formacie wideo. 

Jeżeli zrobimy to dobrze, to nawet posiadając niewielki kanał, możemy osiągnąć ogromne wyniki. Prowadząc ciekawy branżowy kanał, który gromadzi 1-2 tys. odbiorców zainteresowanych tym, co robimy, mamy szansę zarabiać naprawdę fajne pieniądze. YouTube będzie nam dostarczał klientów, których my skierujemy do naszych produktów.

W tych działaniach polecam wspierać się systemem reklamowym YouTube’a, który daje naprawdę fajne możliwości. Możemy m.in. bez własnych danych docierać do odbiorców innych kanałów czy filmów na YouTube, a tym samym podkradać ruch konkurencji. Można to osiągnąć za pomocą niewielkich kwot rzędu 5-10 zł/dzień. Więcej na ten temat opowiem w webinarze, o którym wspomniałem na początku.

Pinterest

Kolejnym ciekawym kanałem do organicznego rozwoju jest Pinterest, czyli taka społecznościówka, oparta na tablicach zdjęciowych. 

Ten format może trochę przypominać Instagram, ponieważ mocno opiera się na stronie wizualnej. Przewagą Pinteresta w temacie zasięgów organicznych są jego ciekawe dźwignie. 

Największe zalety Pinteresta:

  • dużo własnego ruchu, w wielu kategoriach jest bardzo popularny
  • wspomaga SEO
  • evergreenowe treści, które mają bardzo duże szanse na efekt wirusowy 

Efekt wirusowy można osiągnąć bardzo łatwo dlatego, że na Pintereście możemy przypinać czyjeś posty na swojej tablicy, no i tak samo ktoś może przypiąć na swojej tablicy nasze treści. Jeżeli ktoś przypnie naszego posta do swojej tablicy, to daje mu drugie życie. Ten post zaczyna swój cykl organiczny od nowa – zauważają go nowe osoby, przypinają u siebie, no i może to pójść dalej i dalej. 

Bardzo często jest tak, że stary post, wrzucony nawet kilka lat temu, nagle zyskuje zupełnie nowy ruch. Może być on nawet większy niż ten, który wygenerowaliśmy po pierwotnej publikacji. Każdy post sprawia, że możemy docierać do nowych osób i że one podadzą go dalej. 

Pinterest to kanał, który rozkręca się wraz z rozwojem treści, które mamy u siebie. 

Live/Webinar

Te dwa formaty są bardzo podobne i można je stosować zamiennie. Ich największą dźwignią jest posiadanie dużej uwagi odbiorców.

Problemem wszystkich treści online jest to, że uwaga odbiorców jest mocno ograniczona. Jeśli ktoś poświęci nam 2 sekundy na stronie www czy w postach, to można to uznać za dobry wynik. 

Webinary i formaty live mają tę przewagę, że skupiają uwagę odbiorcy na kilkanaście czy kilkadziesiąt minut. Mamy więc dużo uwagi, a dodatkowo automatyczny feedback. Możemy porozmawiać w czasie rzeczywistym, a to jest bardzo ważne z perspektywy zbierania danych. Możemy się dowiedzieć, czego oczekują nasi odbiorcy i jakie produkty ich interesują. 

Prowadząc live’a czy webinar jesteśmy najbliżej z grupą naszych potencjalnych odbiorców, jak to tylko możliwe. Nie jest to kontakt 1:1, ale spotykamy się większą grupą w jednym czasie. 

Bardzo ważnym aspektem jest również to, że te formaty są świetnym materiałem do redystrybucji. W poprzednim odcinku podcastu mówiłem szczegółowo o kilkunastu sposobach na redystrybucje treści. Znajdziesz tam więcej pomysłów na wykorzystanie m.in. webinaru i formatów na żywo. 

Podcast

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć również podcastu. 

Tutaj również występuje duża dźwignia w postaci długiej żywotności. Ja każdego miesiąca dostaję informację, że ktoś trafił na odcinek podcastu sprzed x czasu, a następnie przesłuchał wszystkie pozostałe. 

W tym przypadku też przez określony czas skupiamy dużą uwagę odbiorców. Dzięki temu możemy przekazać znacznie więcej i zbudować bliższą relację z odbiorcą. Jest to najczęściej relacja bardzo intymna – tylko twoje nagranie w słuchawkach i słuchacz.

Ogromną zaletą podcastów jest fakt, że możemy ich słuchać, wykonując inne czynności. Bardzo często słuchamy nagrań przy gotowaniu, bieganiu czy w trakcie jazdy samochodem. To daje nam dużą przewagę z uwagi na wspomniany już wcześniej brak czasu na konsumowanie treści. 

Bardzo istotne jest również to, że nie rywalizujemy z innymi formatami. Naszą konkurencją są wyłącznie inne podcasty, ale najczęściej jest ich niewiele w porównaniu do setek czy tysięcy filmów na YouTube.

LinkedIn

LinkedIn, chociaż coraz bardziej przypomina Facebooka, na ten moment wciąż posiada fajne dźwignie, które warto wykorzystać w organicznym docieraniu do klientów. Jego przewagą jest nieporównywalnie więcej organicznych zasięgów w stosunku np. do Facebooka i łatwiejszy efekt wirusowy.

Na LinkedIn, w przeciwieństwie do Facebooka, gdy ktoś angażuje się w naszego posta, to ten post może zostać podany dalej do znajomych tej osoby. Jeżeli ludzie zaczynają komentować naszego posta, to często będzie to napędzało jego komentowanie, także przez osoby, które nie znajdują się w naszej sieci znajomych. Tak samo nam wyświetli się post osoby, który polubił nasz znajomy.

Ten algorytm ułatwia marketing wirusowy, jeżeli tworzymy angażujące posty. Publikując na LinkedIn, warto więc skupiać się na jakości, a nie ilości postów. 

Posty na LinkedIn nie są tak evergreenowe jak treści na YouTube, Pintereście czy Quorze. Jeśli jednak uda nam się wzbudzić zainteresowanie, to mogą one żyć nieproporcjonalnie dłużej niż te publikowane na Facebooku, Twitterze czy Instagramie.

Podsumowanie

Jeżeli myślisz o organicznym wspieraniu swojego biznesu, to przedstawiłem Ci najlepsze moim zdaniem kanały, które możesz do tego wykorzystać. 

Jako bonus, warto wspomnieć tutaj o popularnym ostatnio kanale, którym jest TikTok. Celowo nie wspomniałem o nim w części głównej. Po prostu sam nie mam z nim doświadczenia, nie działam tam biznesowo. Należy jednak zaznaczyć, że jest to interesujący kanał, który również posiada fajne dźwignie w kontekście wyników organicznych. Niemniej jest to efekt nowości. Wraz ze wzrostem liczby twórców, może się to zmieniać. Tak czy siak, uważam, że warto się zainteresować TikTokiem. 

Nie wymieniłem też popularnych kanałów takich jak Facebook, blog czy Instagram. Uważam, że mają one mniejsze dźwignie od tych przedstawionych wyżej. Jeżeli się z tym nie zgadzasz, to daj znać w komentarzu – być może uzupełnię tę listę w przyszłości 🙂 

Mam nadzieję, że wpis był pomocny i skorzystasz z wymienionych opcji przy planowaniu swoich działań organicznych. 

________________________

Weź udział w bezpłatnym webinarze (9.06.2021) na temat budowania strategii płatnych reklam na YouTube.

Zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków podcastu Growth Hacking Po Polsku

Zostań czytelnikiem mojej e-książki: „22 Strategie Rozwoju Sprzedaży On-line”.

Dołącz do Growthlettera, czyli newslettera, w którym co środę podrzucę Ci bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych.

16 sposobów na redystrybucję Twoich treści [PODCAST #47]

spodoby-na-redystrybucje-tresci

Stworzyłeś już jakiś content. Masz w zanadrzu wartościowe treści, ale leżą zakurzone gdzieś w najstarszych wpisach blogowych lub postach w social mediach, których nikt dawno nie przeglądał. Dlaczego więc nie zrobić recyklingu? 🙂 

Tematem tego wpisu będzie redystrybucja treści. Podpowiem Ci, jak wykorzystywać stworzony wcześniej content, żeby pracował intensywniej na Twój biznes.

Przygotowałem listę 16 konkretnych sposobów na redystrybucję treści, które wykorzystuję najczęściej i uważam za najciekawsze.

Redystrybucja – moja strategia

Na początek polecam Ci skupienie swoich sił na jednym formacie, w którym czujesz się najlepiej i tworzenie go regularnie. Po jego opanowaniu, możesz zająć się kolejnymi.   

W moim przypadku był to podcast, wokół którego skupiają się wszystkie inne formaty. W mojej drugiej firmie Leadhub były to webinary, do których dopiero po jakimś czasie zaczęliśmy budować podcast. 

Zdecydowaliśmy się na ten krok dopiero w momencie, gdy webinary dały nam już naprawdę dobre efekty. I to jest kluczowe. Stwierdziliśmy wtedy, że możemy iść dalej i zaczęliśmy budować do tego format podcastowy. 

Jaki format wybrać?

Jeżeli dopiero stoisz przed wyborem głównego formatu dystrybucji treści, to moim zdaniem na ten moment warto postawić na:

  • live’y i webinary
  • podcast
  • wideo (szczególnie na YouTube)

Moim zdaniem te trzy formaty mają obecnie największe dźwignie biznesowe i dają najlepsze efekty najszybciej. Jednocześnie są świetnymi formatami do redystrybucji. Tworząc jeden odcinek podcastu czy materiał na YouTube, możesz na ich podstawie stworzyć dziesiątki, a nawet setki kolejnych, które wykorzystasz w ramach swojej strategii. 

Uważam też, że w kontekście content marketingu warto stosować zasadę 20/80. Oznacza to, że 20% czasu poświęcamy na tworzenie treści, a pozostałe 80% na ich dystrybucję i promocję. 

16 ciekawych sposobów na redystrybucję treści

1. Wpis blogowy → artykuł na LinkedIn 

Artykuły linkedinowe mają ten plus, że są pozycjonowane przez Google. Ostatnio też dodano możliwość publikowania ich z poziomu kont firmowych, co jest dużym udogodnieniem. 

Jest to bardzo fajny format, ponieważ nie wymaga wiele pracy – często wystarczy po prostu przekopiować wybrany wpis na LinkedIn. Dajesz mu tym samym nowe życie, trafiając do odbiorców z LinkedIn, a jednocześnie możesz dzięki temu osiągnąć wyższe pozycje w wyszukiwarce Google.

Radziłbym tutaj wykorzystywać starsze wpisy blogowe, które zostały już zaindeksowane przez wyszukiwarkę. W przeciwnym razie Google może uznać treści linkedinowe za te pierwotnie dodane do sieci, a treści ze strony potraktuje jako duplikat.

2. Wpis blogowy → skrócona wersja w newsletterze

Newslettery ofertowe są już passé. O wiele ciekawszym rozwiązaniem będzie zawarcie w takiej wiadomości wartościowej treści z bloga. 

Masz dwie opcje – możesz zrobić skrót i odesłać swojego czytelnika do całości, albo zaserwować mu od razu cały tekst. To, którą opcję wybierzesz, zależy od Twojej strategii i długości wpisów. 

Ciekawą opcją jest też format prasówki, czyli przekierowanie do kilku ciekawych artykułów. Mogą to być zarówno Twoje treści, jak i ciekawe materiały branżowe z innych źródeł. 

3. Podcast → krótkie materiały wideo

Osobiście korzystam z tego sposobu bardzo często, co możesz zauważyć na moich kanałach społecznościowych

Jeden odcinek podcastu daje możliwość stworzenia nawet kilkudziesięciu krótkich materiałów wideo. U mnie zazwyczaj są to krótkie zajawki (30-60 sekund), w których umieszczam najciekawsze fragmenty danego podcastu. Przy okazji odsyłam również do całego odcinka.

Za pomocą tych materiałów możesz odpowiadać na konkretne wątpliwości Twoich odbiorców i zachęcać do odsłuchu całego odcinka.

Proces ich tworzenia jest bardzo prosty. Ja wspomagam się jednym z moich ulubionych narzędzi, którym jest Headliner. Pozwala on m.in. na dodanie napisów oraz prostych animacji.

4. Podcast → transkrypcja/blog

Każdy podcast możemy również przerobić na tekst. To rozwiązanie ma bardzo dobry wpływ na SEO. 

Jeżeli decydujemy się na transkrypcję, to po prostu przepisujemy słowo w słowo to, o czym mówiliśmy w podcaście. Natomiast ja zdecydowanie preferuję drugą opcję, czyli wpis blogowy tworzony na podstawie podcastu. Tekst jest tworzony tak, aby był przyjazny przede wszystkim dla czytelnika. Oczywiście duża część tych materiałów się pokrywa, ale nie jest to kalka 1:1.  

Właśnie w ten sposób powstał ten wpis. Na początku zamieściłem link do podcastu, na którego podstawie został stworzony, więc możesz sprawdzić, jak wygląda to w praktyce 🙂  

5. Live → podcast

Świetnym sposobem na redystrybucję treści jest przerabianie materiałów live na podcast.

Nie wymaga to większej filozofii. Organizujemy live’a na Facebooku, a następnie ten materiał dźwiękowy przerabiamy na podcast. 

Efekt jest taki, że zrobiliśmy live’a, który zaangażował naszych odbiorców tu i teraz, a dodatkowo za jednym zamachem mamy też gotowy podcast.

6. Live → materiał na YouTube

YouTube to druga największa wyszukiwarka na świecie. Warto publikować tam swoje treści, jeżeli zależy nam na dodatkowych efektach biznesowych. Treści żyją tam znacznie dłużej.

Pobieramy materiał z live’a w formie wideo i dodajemy go na kanał YouTube. Warto zastosować tutaj podstawowy montaż i wyciąć zbędne elementy. 

Bardzo ważny jest również proces optymalizacji filmów i opisów. W tym pomoże Ci narzędzie TubeBuddy, o którym przeczytasz więcej na growthtools.pl

7. Podcast → YouTube

Spora część odbiorców słucha podcastów na YouTube, więc nawet jeśli nie nagrywasz wideocastów (podcast + obraz), to i tak warto je tam umieścić.

Tutaj również bardzo pomocne będzie narzędzie, o którym wspominałem przy krótkich formatach. Za jego pomocą stworzysz proste grafiki czy animacje, które pozwolą opublikować podcast na YT. 

8. Webinar → wideo YouTube

Webinar to świetny sposób na budowanie bazy mailingowej, świadomości, brandu czy edukację naszej grupy docelowej, ale również świetny materiał bazowy do dalszej redystrybucji. 

Wystarczy, że opublikujesz nagranie z webinaru na YouTube.

9. Webinar → lead magnet

Drugim sposobem na wykorzystanie webinaru jest stworzenie z niego lead magnetu. 

Możesz stworzyć niepubliczne wideo na YouTube i odsyłać do niego wyłącznie osoby, które zapiszą się na Twoją listę e-mailową. To rozwiązanie pozwala budować bazę mailingową na długo po zakończeniu webinaru.

10. Podcast/webinar → karuzele 

To rozwiązanie możesz podejrzeć na moim Instagramie i Facebooku, bo korzystam z niego regularnie. 

Karuzele to proste prezentacje, które w ciekawy sposób przedstawiają wybrany temat lub problem na kilku infografikach. Po prostu wybierasz wartościową treść, którą masz do przekazania i opisujesz ją krótko na kilku slajdach. 

11. Blog/webinar → prezentacje slideshare

Slideshare to serwis społecznościowy (wchłonięty przez LinkedIn), który pozwala na uploudowanie prezentacji w różnych formatach i umożliwia użytkownikom ich oglądanie.  

Co ciekawe, serwis jest w stanie zbierać całkiem sporą liczbę wyświetleń organicznie. Jeżeli więc masz gotowe prezentacje, to warto je tam umieścić i pozwolić odbiorcom do nich dotrzeć. Nic nie tracisz, a wiele możesz zyskać, bo prezentacje będą się również pojawiały w wyszukiwarce Google.

12. Webinar → wideo w zamkniętej grupie FB/LI

Webinar to świetny sposób na ponowne dotarcie do nowych użytkowników, ale również szybkie zbudowanie grupy na Facebooku czy LinkedIn. 

Informujesz, że webinar już się odbył, ale jego nagranie można obejrzeć na zamkniętej grupie na Facebooku. To stanowi motywację do jej odwiedzenia.  

Ostatnio testowałem narzędzie, które pozwoli Ci zbierać feedback i rozbudowywać swoją bazę e-mailową za pomocą grup na Facebooku. Jeżeli wykorzystujesz je w swojej strategii marketingowej, to powinno Cię zainteresować.

13. Najciekawsze posty → newsletter

Twoi odbiorcy nie mają czasu śledzić wszystkiego, co dzieje się w mediach społecznościowych. Możesz wyjść im naprzeciw i podrzucać im najciekawsze treści w ramach newslettera.

Możesz bazować na swoich treściach, ale także miksować je z ciekawymi materiałami branżowymi, które nie są Twojego autorstwa. 

W ten sposób dajesz treściom drugie życie, a równocześnie informujesz odbiorców, gdzie jeszcze mogą Cię śledzić.

14. Top treści w automatyzacji po zapisie

Jeżeli ktoś zapisuje się na Twoją listę mailową i przez kilka tygodni nie nawiązujesz z nim żadnego kontaktu, to nie oczekuj od niego zaangażowania. Moment po zapisie na newsletter jest kluczowy i warto go dobrze wykorzystać.

Świetnym rozwiązaniem będzie stworzenie top treści w automatyzacji po zapisie. Osoba, która zapisała się na newsletter, w przeciągu kilku dni otrzyma listę Twoich najlepszych treści, co pozwoli Jej zapoznać się z tym, co robisz.

Tym sposobem ogrzewasz sobie kontakt z nową osobą na liście, a równocześnie kierujesz ją do wartościowych treści. Jeżeli ktoś dopiero trafił na Twoją markę, to bardzo prawdopodobne, że nie zna Twojego contentu i coś z tej topowej listy na pewno go zainteresuje.

15. Zestawienia / prasówki 

Jest to rozwinięcie poprzedniej metody. Chodzi tutaj o to, aby tworzyć zbiory naszych najlepszych treści w formie posta na Facebooku czy LinkedInie, które będą pogrupowane tematycznie. Dobrze sprawdzą się tutaj również inne formaty, jak live, ebook czy podcast.

Nie powtarzamy tego samego contentu, ale promujemy wiele wartościowych materiałów z danego tematu. No i dajemy im drugie życie.

16. Posty w social media żyją krótko

Nie bój się powtarzania treści i wracania do tego, co już stworzyłeś. Ja ostatnio bardzo często odświeżam swoje posty i podcasty, które opublikowałem rok czy kilka miesięcy temu. 

Odbiorcy przychodzą do Ciebie na bieżąco, więc nie znają wszystkich Twoich treści. Odświeżenie tych tematów może więc pomóc nowym odbiorcom zapoznać się z Twoją działalnością. 

Przy tej metodzie również warto wspierać się narzędziami. Bardzo polecam Ci Publer, który pomaga automatycznie bez naszego udziału powtarzać konkretne posty. Kiedy akurat nie mamy zaplanowanych innych aktywności, to Publer przypomni ciekawe treści z poprzednich miesięcy. Jego test możesz zobaczyć na moim kanale na YouTube.

Podsumowanie

Przedstawiłem Ci kilkanaście sposobów na redystrybucję treści, które z mojej perspektywy są najciekawsze. Mam nadzieję, że zainspirują Cię one do wykorzystywania contentu na wiele sposobów. 

Oczywiście nie są to jedyne możliwości. Ja cały czas eksperymentuję. W jednych formatach czuję się lepiej, w innych trochę gorzej. Te, które wymieniłem, goszczą u mnie najczęściej. 

Jeżeli masz swoje ulubione sposoby na redystrybucję contentu, które nie znalazły się na mojej liście, to daj o nich znać w komentarzu. Chętnie się z nimi zapoznam i przetestuję 🙂 

________________________

Zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków podcastu Growth Hacking Po Polsku

Zostań czytelnikiem mojej e-książki: „22 Strategie Rozwoju Sprzedaży On-line”.

Dołącz do Growthlettera, czyli newslettera, w którym co środę podrzucę Ci bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych.

Co umieścić na górze strony, by konwertowała lepiej? [PODCAST #46]

co umieścić na górze strony www dla lepszej konwersji

Tematem dzisiejszego wpisu będą pojęcia ściśle związane z growth hackingiem, czyli konwersja oraz CTA. Konkretnie zastanowimy się nad tym, gdzie umieścić wezwanie do działania, aby polepszyć konwersję strony www. 

Jeśli nie wiesz, czym jest Call To Action albo chcesz zgłębić ten temat, to odsyłam Cię do 29. odcinka podcastu Growth Hacking Po Polsku

Wracając do tematu, zastanówmy się, jak umiejscowienie CTA wpływa na podejmowanie akcji przez Twoich klientów.

Above the Fold i Below of the Fold

Pamiętasz widok gazet złożonych na pół, ułożonych w kiosku w taki sposób, żeby widoczna była górna część strony tytułowej? To właśnie treść zamieszczona w tym miejscu miała duży wpływ na to, czy klient decydował się na zakup.

Tak się składa, że to właśnie od tej linii zgięcia gazety pochodzą wyżej wymienione pojęcia.

Jak ma się to do stron internetowych? 

Na każdej stronie www mamy dwie części – Above the Fold, czyli to, co wyświetla się automatycznie po jej załadowaniu, bez konieczności scrollowania oraz Below of the Fold, czyli to, co ukazuje się nam już w trakcie przewijania.  

To, że górna część strony jest istotna, wiemy od lat. Ostatnio publikowałem też ciekawy artykuł i badania w kontekście tych pojęć (opublikowałem je na mojej grupie na Facebooku). Przyciąga sporą część uwagi naszych odbiorców i ma ogromny wpływ na sprzedaż. 

Umieszczenie CTA sprzedażowego i wszystkiego, co ważne na samej górze strony nie zawsze będzie jednak najlepszym rozwiązaniem. Jest tutaj bardzo wiele zależności, a podchodząc do tematu zero-jedynkowo możemy narazić się na słabą konwersję.

Oczywiście, tak jak w przypadku gazet, tak i w przypadku stron www, górna część strony jest kluczowa. To na jej podstawie podejmujemy decyzję, czy chcemy zgłębić temat i zapoznać się z pozostałymi informacjami. Słabo byłoby marnować jej potencjał. Nie oznacza to jednak, że na tej części strony MUSIMY od razu kierować do akcji sprzedażowej. 

Często będzie to bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie w przypadku stron typu landing page, gdzie ta akcja będzie prosta do wykonania. Nie jest to jednak reguła. Regułą jest natomiast to, że zawsze należy skierować odbiorcę do odpowiednich miejsc właśnie z tej części strony.

Jest to bardzo istotne. Jeżeli tego nie zrobimy, to stracimy dużą część naszych odbiorców. Opuszczą stronę internetową, zanim w ogóle zaczną przewijać.

Co powinno się znaleźć na górze strony internetowej?

Klarowna wartość dla naszego odbiorcy

Powinniśmy pokazać odbiorcy, że warto zostać na naszej stronie lub podjąć konkretną akcję, komunikując to odpowiednimi korzyściami. 

Warto wytłumaczyć, o co nam chodzi, co robimy oraz jak jesteśmy w stanie pomóc naszemu potencjalnemu klientowi. 

Call To Action

CTA to nie tylko popularne „kup teraz” czy „wypełnij formularz”. Są to przykłady bardzo zaawansowanych wezwań do działania, jednak mogą one przybierać różne formy, np. „przewiń w dół”

Na samym początku powinniśmy zastanowić się, do jakiej kolejnej akcji chcemy przekierować z samej góry naszej strony. Czy to ma być od razu akcja sprzedażowa, czy może akcja pośrednia? Ta druga sprawdzi się, kiedy podejrzewamy, że odbiorca będzie potrzebował więcej informacji, żeby podjąć działanie docelowe. 

Jakie CTA zastosować na naszej stronie www?

Jak podjąć decyzję idealną z perspektywy naszego produktu, usługi czy strony internetowej? Co powinno się tam znaleźć, gdzie powinniśmy kierować naszego odbiorcę, jak zaawansowana powinna być ta akcja?

Tutaj bardzo pomocny będzie wspomniany już odcinek podcastu poświęcony Call To Action. Dowiesz się z niego, jakie typy CTA warto stosować, a które raczej nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

Warto też wziąć pod uwagę kilka czynników dotyczących Above the Fold i Below of the Fold. Przede wszystkim, należy zastanowić się, czy nasi odbiorcy są gotowi na podjęcie konkretnej akcji

3 kategorie odbiorców

Na Twoją stronę będą trafiali odbiorcy, którzy należą do trzech różnych kategorii.

Po pierwsze będą to zaangażowani odbiorcy, którzy są gotowi na skorzystanie z Twoich produktów czy usług. Są oni zaangażowani na tyle, że często podejmą akcję nawet gdy ścieżka zakupowa na Twojej stronie nie będzie idealna. O ile oczywiście nie będziesz im rzucał kłód pod nogi w postaci nieprawidłowo działającej lub długo ładującej się strony. Podsumowując, jest to grupa, którą w kontekście konwersji bardzo trudno “zepsuć”. Jednocześnie jest ona najmniejsza spośród wszystkich odwiedzających Twoją stronę.

Drugą grupą odbiorców są odbiorcy, którzy znają i kojarzą Twoją markę, ale nie są jeszcze gotowi na podjęcie decyzji zakupowej czy sprzedażowej. Szukają na Twojej stronie internetowej dodatkowych argumentów. 

No i trzecia grupa, to nowi odbiorcy, którzy zupełnie nie są gotowi na podjęcie konkretnej akcji. Jest to spowodowane faktem, że widzą Twoją markę pierwszy raz w życiu i nic o Tobie nie wiedzą. 

Umiejscowienie CTA 

Drugą bardzo ważną rzeczą, którą trzeba tutaj wziąć pod uwagę, jest to, jak „zaawansowane” jest nasze Call To Action, czyli akcja, do której wykonania zachęcamy odbiorcę.

Zapis na bezpłatny newsletter lub lead magnet będzie innym CTA niż zakup produktu, dlatego każdy z nich będzie wymagał przygotowania innej ścieżki. 

Jeżeli decydujemy się na CTA, które jest łatwe do spełnienia, to zazwyczaj umieszczenie go  Above the Fold, czyli na samej górze, przed rozpoczęciem scrollowania będzie najlepszym pomysłem. Najpewniej odbiorca będzie w stanie wykonać tę akcję tylko na podstawie krótkiego nagłówka i odpowiedniego przekierowania do Call To Action.

Co w przypadku, kiedy wezwanie do działania jest bardziej skomplikowane? Im droższy i bardziej skomplikowany produkt, im mniej odbiorcy o Tobie wiedzą, tym CTA sprzedażowe umieszczone na samej górze strony www będzie mniej skuteczne. 

Należy pamiętać, że w większości Twoimi odbiorcami będą osoby niegotowe na podjęcie akcji zakupowej, więc warto zaplanować dla nich dłuższą i bardziej zrozumiałą ścieżkę. 

Aktualne podejście do scrollowania

Wiele materiałów dotyczących Above i Below the Fold opiera się na badaniach sprzed kilkunastu lat. W kontekście scrollowania ten czas ma dosyć duże znaczenie, ponieważ zdążyło się zmienić całkiem sporo. 

Rosnąca popularność urządzeń mobilnych sprawiła, że scrollowanie weszło nam w nawyk i robimy to często automatycznie, co potwierdza wiele badań i statystyk. Poświęcamy bardzo dużo czasu przewijanie ekranu palcem, a co za tym idzie – to, co znajduje się na samej górze strony, nie jest już taką świętością, jak kilkanaście lat temu. Wiele stron jest obecnie zaprojektowanych w ten sposób, że wymusza na nas przewijanie. Bez niego nie jesteśmy w stanie uzyskać wszystkich informacji.

Ogromna popularność urządzeń mobilnych sprawia również, że linie Above i Below trudniej zaprojektować. Zakres widoczności treści na urządzeniach desktopowych będzie większy niż na mobilnych, więc wymagają one osobnego planowania. 

To, co widzimy od razu po wejściu na stronę, nadal ma duży wpływ na działanie, które podejmiemy w następnej kolejności i czy w ogóle je podejmiemy. Próby upchnięcia całej ścieżki sprzedażowej powyżej linii – zwłaszcza w przypadku urządzeń mobilnych – mogą przełożyć się na słabą konwersję. 

Warto przemyśleć, jakie elementy zamieszczamy na wersji mobilnej. Niekoniecznie zdjęcie, które świetnie wygląda na ekranie komputerów, sprawdzi się na smartfonach.

Konieczność scrollowania nie jest niczym złym…

… jeśli Twoi odbiorcy wiedzą, że powinni to zrobić. 

Zanim podejmiesz decyzję o tym, co powinno się znaleźć na samej gorze strony, powinieneś przyjąć do wiadomości, że scrollowanie nie jest niczym złym. Wbrew temu, co znajdziesz w wielu opracowaniach.  

Dzisiejszy odbiorca nie będzie miał problemu z przewinięciem strony, ale musisz go uświadomić, że powinien to zrobić. Zaplanuj to świadomie i daj mu znać, że niżej znajduje się treść, która może go zainteresować. 

Umiejscowienie CTA – na co zwrócić uwagę?

  • Nie sugeruj odbiorcy, że nie ma nic więcej

Można to zaobserwować na stronach, gdzie główną część stanowi grafika lub slider. 

Kiedy te elementy są na tyle duże, że kończą się na linii, to wizualnie sprawiają wrażenie jedynych elementów na stronie. Użytkownik nie szuka więc dalej, bo nie spodziewa się, że poza grafiką znajdzie coś więcej.

  • Daj znać, że warto scrollować dalej

Odbiorca musi mieć pewność, że niżej znajduje się treść, z którą warto się zapoznać. Powinien po prostu widzieć, że dalej jest coś jeszcze. Może to być np. kawałek nagłówka, który zachęci do przesunięcia ekranu.

Skutecznym zabiegiem jest zmiana głównego CTA w scrolla. Przetestowałem to rozwiązanie przy projektowaniu swoich landing page i sprawdza się naprawdę świetnie. Zazwyczaj stosuję w tym celu strzałki, które wskazują odbiorcy kierunek poruszania się po stronie i prowadzą go do wszystkich istotnych informacji, aż do docelowego Call To Action. 

Warto poświęcić na to chwilę i zaprojektować ścieżkę, która będzie jasna i wygodna dla odbiorcy. Zwłaszcza tego, który nie jest gotowy na podjęcie akcji. A to właśnie oni stanowią większość.

Podsumowanie

Jak widzisz, temat Above i Below the Fold nie jest taki oczywisty. Nie zawsze umieszczenie docelowej akcji na górze strony głównej będzie najlepszym wyjściem. Ja, jak zawsze, zachęcam Cię do testowania rozwiązań i dobierania ich do własnych potrzeb.

Na koniec polecam Ci jeszcze narzędzie, które pomoże sprawdzić, czy odbiorcy w ogóle scrollują Twoją stronę www, a jeśli tak, to do którego momentu. Hotjar, bo o nim mowa,  nagrywa również pojedyncze sesje użytkowników w formacie wideo. To pozwala śledzić, jak poruszają się oni po Twojej stronie, w co klikają, a co omijają, gdzie spędzają najwięcej czasu. Dodatkowo tworzy też mapy, prezentujące działania ogółu użytkowników. 

Warto też zerknąć do Google Analitycs i sprawdzić, z jakich urządzeń i rozdzielczości ekranów korzystają Twoi odbiorcy. Na podstawie tego łatwiej Ci będzie zaplanować treści dla konkretnych typów użytkowników.  

Więcej narzędzi znajdziesz na mojej nowej platformie GrowthTools.pl, gdzie opisuję i testuję ciekawe narzędzia, które można wykorzystać w sprzedaży. 

________________________
Zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków podcastu Growth Hacking Po Polsku

Zostań czytelnikiem mojej e-książki: „22 Strategie Rozwoju Sprzedaży On-line”.

Dołącz do Growthlettera, czyli newslettera, w którym co środę podrzucę Ci bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych. 

7 ciekawych narzędzi, z których korzystam [PODCAST #45]

narzedzie marketingowe z ktorych korzystam

Ten odcinek podcastu ponownie poświęcony jest narzędziom, które mogą wspomóc Twoją sprzedaż i rozwój biznesu on-line.

Ponad rok temu nagrywałem pierwszy odcinek z tej serii, znajdziesz go tutaj. Dziś czas na uzupełnienie tematu o narzędzia, które odkryłem i zacząłem testować od tamtego czasu.

Zanim przejdę do 7 propozycji, które przygotowałem dla Ciebie na dziś, chciałbym Cię zaprosić również do mojego nowego miejsca w sieci – GrowthTools.pl to strona, gdzie będę skupiał się wyłącznie na testach wartych uwagi narzędzi biznesowych.

Zapraszam Cię do śledzenia strony i dyskusji w dedykowanej narzędziom grupie na Facebooku. Wierzę, że przed nami sporo narzędzi do odkrycia. Narzędzi, które pomogą nam budować przewagę biznesową. 

A teraz lecimy z nową porcją narzędzi, które moim zdaniem warte są uwagi. 😉

7 narzędzi marketingowych, które warto znać

Publer

Narzędzie do publikacji i planowania postów social media, w którym zakochałem się od pierwszego użycia.

Świetny UX, ale i wiele ciekawych opcji. Publer umożliwia np. automatyczną redystrybucję treści, co sprawia, że nasze posty, nawet jeśli nawet my zdążyliśmy już o nich zapomnieć, zyskują drugie życie.

Stream Yard

Narzędzie to odkryłem w poprzednim roku i szybko stało się najlepszym rozwiązaniem, które dołączyło do mojego arsenału w 2020.

Dziś nie wyobrażam sobie przeprowadzania transmisji live bez Stream Yard i chyba długo się to nie zmieni, bo narzędzie cały czas rozwija się bardzo intensywnie.

ProspectIn

Jeśli planujesz automatyzację działań na LinkedIn, to ProspectIn jest dziś jedną z najciekawszych opcji, by to zrobić.

To jedno z wielu narzędzi, które wykorzystujemy w procesach lead generation w Leadhub.

BitePlay

Jeśli planujesz wdrażać kampanie reklamowe YouTube Ads, to BitePlay będzie ogromną pomocą i przewagą, którą możesz zbudować.

Narzędzie pozwala na dotarcie do nawet bardzo niszowych filmów, które możesz targetować, by dotrzeć do idealnych klientów Twojej firmy w płatnej reklamie YT.

PS: Jeśli nie wiesz jak zbudować skuteczną strategię zdobywania klientów w YouTube Ads, to koniecznie zerknij tutaj.

GroupCollector

Bardzo prosta aplikacja, która jednak mocno ułatwia życie każdemu przedsiębiorcy i marketerowi wykorzystującemu grupy na Facebooku do budowania społeczności.

Narzędzie pozwala automatycznie przyjmować członków (np. spełniających konkretne kryteria), a także np. automatycznie zbierać e-maile do Twojego systemu newsletterowego.

Jak całość działa w praktyce, możesz sprawdzić w mojej grupie głównej oraz nowej grupie narzędziowej. 😉

Happy Scribe

Prowadzisz podcast? Nagrywasz materiały wideo? W takim razie zdecydowanie warto zwrócić uwagę na Happy Scribe.

Jak to działa?

Happy Scribe automatycznie „pisze” tekst na podstawie nagrania głosowego lub wideo. I robi to naprawdę dobrze.

Co więcej, radzi sobie także z językiem polskim.

Brzmi, jakby to nie mogło się udać, ale naprawdę się udaje. Wielu z moich kolegów podcasterów zastąpiło ludzką pracę przy tworzeniu transkrypcji właśnie tym narzędziem. 🙂

Write Sonic

Jeśli miałbym wskazać narzędzie z największym efektem WOW, to Write Sonic zostawia wszystko inne w tyle.

Dzieje się tu po prostu wiele magii. Zostawiasz kilkanaście słów opisu Twojego produktu czy firmy a narzędzie z pomocą sztucznej inteligencji tworzy perswazyjne teksty reklamowe (Facebook Ads, Google Ads), nagłówki czy… całą treść na potrzeby landing page.

Co więcej, od jakiegoś czasu, działa także po polsku. 

Podsumowanie

Tyle na dziś. Jeśli temat narzędzi to coś, co Cię interesuje, to widzimy się, mam nadzieję, również na GrowthTools.pl. W ramach tego projektu mam zamiar nie tylko opisywać ciekawe narzędzia, ale także nagrywać wideo pokazując, jak konkretnie można wykorzystać je w sprzedaży. 

Podcast – dobry element strategii firmowej? [PODCAST #44]

podcast jako element strategii firmy

Ostatnio uświadomiłem sobie, że wkrótce miną 2 lata, od kiedy prowadzę podcast Growth Hacking Po Polsku. Premierowy odcinek ukazał się dokładnie 29 marca 2019 roku. W związku z tym, nasunęło mi się kilka wniosków, którymi chętnie się z Wami podzielę. 

Poruszę konkretny temat, a mianowicie dlaczego uważam, że podcasty są dobrym źródłem wzrostu w firmie. Opowiem, jakie efekty podcast może przynieść i dlaczego warto go wdrożyć w swojej strategii marketingowej.

2 lata podcastowania – moje wnioski

Dzisiaj opublikowałem 44. odcinek podcastu GHPP. W międzyczasie powstał też drugi podcast B2B Przy Kawie, który współtworzę razem z moim wspólnikiem Konradem. Nie mam więc jeszcze na koncie setek odcinków i nie jestem starym wyjadaczem, ale mam kilka ciekawych spostrzeżeń, którymi mogę się z Wami podzielić.

Na start dwa słowa o tym, jak przebiegał rozwój Growth Hacking Po Polsku. Na ten moment jest regularnie słuchany przez kilkaset osób każdego tygodnia. Teoretycznie publikuję odcinki co 2 tygodnie, ale w praktyce ten czas przedłuża się czasem do 3-4 tygodni. Nie da się ukryć, że regularność wypuszczania odcinków sprzyja popularności podcastu i budowaniu grupy odbiorców. Biorąc pod uwagę, jak to wygląda u mnie, uważam tę liczbę za bardzo satysfakcjonujący wynik.

Growth Hacking Po Polsku zaowocował też wieloma „pozytywnymi skutkami ubocznymi”. Przez te 2 lata wokół podcastu utworzyła się społeczność osób zgromadzonych wokół tematu growth hackingu i strategii marketingowych. Mowa tutaj przede wszystkim o grupie na Facebooku, która liczy dzisiaj prawie 2 tysiące odbiorców! No i mamy też Growthletter, czyli newsletter, który wysyłam do Was każdego tygodnia. Tam również dobijamy już do 2 tysięcy odbiorców.

Warto zaznaczyć, że te wyniki udało się osiągnąć mimo tego, że przez pierwsze miesiące właściwie nie promowałem podcastu. Szczerze, to do dziś nie jest to jakaś bardzo intensywna promocja, a mimo wszystko ta społeczność regularnie rośnie. 

Dostaję też bardzo często informacje od nowych osób, które trafiają na mój podcast z różnych źródeł, że przesłuchały większość albo wszystkie odcinki i że są to treści, które do nich przemawiają. Jest to dla mnie ogromna motywacja i możliwość zbudowania wartościowych relacji z odbiorcami. 

GHPP był też elementem, który zaważył bezpośrednio przy podjęciu wielu ciekawych współprac i inwestycji. Jest to więc też taki element, który mocno wspiera działania biznesowe, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy. 

Czy warto prowadzić podcast?

Jeżeli miałbym krótko podsumować czy podcast, który traktowałem raczej jako hobby niż źródło zarobku czy rozwoju firmy, był dobrą opcją biznesową, to zdecydowanie powiedziałbym, że tak. 

Tworząc treści w sposób świadomy czy pod jakimś konkretnym brandem, z konkretnymi Call To Action (tak jak robimy to w przypadku Leadhub.pl i podcastu B2B Przy Kawie), to uważam, że obecnie jest to bardzo dobry sposób na dotarcie do swoich klientów.

5 zalet podcastu jako elementu strategii firmowej

1. Redystrybucja contentu

Content marketing powinien być super istotną częścią każdej strategii firmowej. Zawsze jednak występują problemy z tworzeniem tych treści – nie mamy na to czasu, ani pomysłu na zaciekawienie odbiorcy.

O tym, jak budować strategię content marketingu opowiedziałem w 18. odcinku. O treściach interaktywnych posłuchasz natomiast w 32. odcinku GHPP.

Podcast może te problemy rozwiązać. Już sam jego format jest czymś nowym i ciekawym. Natomiast bardzo ważnym elementem w kontekście podcastowania, na który często nie zwracamy uwagi, jest to, że podcast może być materiałem źródłowym dla innych formatów naszych treści.

W praktyce wygląda to tak, że tworzymy odcinek podcastu i z tego odcinka powstają inne formaty. Często pozwalają one dotrzeć do innych odbiorców albo są w stanie nam pomóc wypromować tę główną część contentową, czyli właśnie odcinek podcastu. 

Jeżeli chodzi o dystrybucję, to tutaj strategie mogą być różne. U mnie od jakiegoś czasu wygląda to tak, że każdy odcinek jest dzielony na kilka, a nawet kilkanaście innych mniejszych formatów treści.

Bardzo dużym plusem jest to, że często te materiały będą docierały w różnych mediach, w różnych formatach do różnych odbiorców. Zaspokajamy wtedy potrzeby zarówno tych, którzy chcą posłuchać podcastu, jak i tych, którzy preferują posty blogowe lub wszelkiego rodzaju formy graficzne. 

Wykorzystywane przeze mnie formaty
Materiały na YouTube

Każdy odcinek mojego podcastu jest publikowany również w formie materiału wideo na YouTubie. 

Oczywiście nie jest to pełnowartościowe wideo, natomiast YouTube jest dla mnie ważnym kanałem. Wykorzystuję tam m.in. system reklamowy YouTube’a, żeby docierać do nowych słuchaczy.

O systemie reklamowym YouTube’a mówiłem w 42. odcinku podcastu.

Posty na blogu

Od jakiegoś czasu każdy odcinek jest również uzupełniony o wpis na blogu. I tutaj mamy dwie opcje – możemy robić transkrypcję (dokładny zapis tekstowy) nagrania lub tworzyć wpisy blogowe o tej samej tematyce. Ja wybrałam tę drugą opcję.

Wpis obejmuje zakres tego, o czym mówiłem w podcaście, ale jest tworzony w formie sprzyjającej czytaniu. Moim zdaniem transkrypcje są mało wygodne i niezbyt przyjemne w odbiorze. Wpisy na moim blogu są tworzone przede wszystkim pod osoby, które wyłącznie przeczytają treść, a niekoniecznie posłuchają audio.

Zależy mi również na tym, żeby podcasty dostarczały ruch z wyszukiwarki Google, więc blog jest optymalizować pod kątem SEO.

Content w social media

Kolejne formaty to różnego rodzaju posty w social media. 

Tutaj możemy wykorzystać różnego rodzaju posty, które kierują do treści samego podcastu oraz tzw. karuzele, czyli formaty składające się z kilku plansz lub grafik. Przedstawiają one wybrane fragmenty podcastu lub tematu, który w nim poruszyłem. 

Kolejnym rodzajem postów są krótkie wideo, tworzone z wykorzystaniem aplikacji Headliner. Tworzymy tam krótkie filmiki, które możemy umieszczać w social media i reklamach promujących nasz podczas. 

Są też oczywiście znane i lubiane Instastories. Zdarzało się też, że podcast powstawał z live’a, nagrywanego na Facebooku i YouTubie.

Dodam jeszcze, że bardzo fajną opcją będzie delegowanie tworzenia tych treści. U mnie działa to tak, że ja odpowiadam za część główną, czyli stworzenie odcinka i notatek, a redystrybucją contentu zajmuje się już inna osoba.

2. Mniejsza konkurencja

Oczywiście w Polsce powstaje coraz więcej podcastów. Z tego co wiem, to na naszym rynku mamy już ok. 6 tys. tytułów. Wbrew pozorom, to wcale nie jest dużo. 

Może się okazać, że w kontekście Twojej branży czy niszy jesteś jedynym lub jednym z kilku podcasterów. Dzięki temu bardzo łatwo będzie Ci kupić uwagę idealnych odbiorców.

Uważam, że dwie największe dźwignie contentowe na ten moment to kanał na YouTube i właśnie podcast. Gdybym musiał się dzisiaj zdecydować na wybór jednej opcji w ramach content marketingu, to zdecydowanie wybrałbym jedną z tych dwóch. 

Jeżeli czujesz się komfortowo przed kamerą, to wykorzystaj kanał na YT. Jeżeli lepiej sprawdzasz się przed mikrofonem, to wybierz podcast. Możesz również połączyć obie opcje, nagrywając podcasty z obrazem lub wykorzystując popularny format vlogowy.

Bardzo często znajdziemy nisze, które są bardzo dochodowe. I owszem, jest w nich duża konkurencja, ale w tych dwóch kanałach jeszcze nie jest obecna. Warto to wykorzystać.

3. Brak rywalizacji o uwagę odbiorcy ze standardowymi formatami 

Podcasty są konsumowane w inny sposób niż standardowe formaty. Z ankiet wynika, że 3 najczęstsze czynności, podczas których słuchamy podcastów to sprzątanie, bieganie i jazda samochodem. 

Okazuje się więc, że format dźwiękowy nie ma za bardzo konkurencji. Nie musimy rywalizować z całą gamą formatów, które walczą o uwagę naszego odbiorcy. To sprawia, że jeżeli jesteś jednym z kilku podcastów w swojej niszy, to Twój odbiorca ma do wyboru 2 lub 3 formaty, a nie 300, z którymi może się zapoznać. 

Oczywiście rywalizujesz z innymi podcastami, jednak tutaj czasu naszego odbiorcy do kupienia jest stosunkowo dużo. Jeżdżąc samochodem godzinę do pracy, jesteśmy w stanie konsumować dziennie godzinę różnych podcastów. W porównaniu do innych formatów, jest to więc walka stosunkowo łatwa.

Oczywiście im więcej podcastów, tym walka i w tym formacie będzie bardziej zacięta. Niemniej na ten moment i pewnie jeszcze przez kilka najbliższych lat, podcasty będą miały w tym temacie dużą przewagę, którą warto wykorzystać w swoim biznesie.

4. Skalowalne budowanie relacji, zaufania i brandu

Muszę zaznaczyć, że ten punkt jest mocno subiektywny, trudny do zmierzenia i poparty na osobistych doświadczeniach.

Przekonałem się o tym kilkukrotnie podczas rozmowy o potencjalnej współpracy biznesowej. Okazywało się, że mój rozmówca słuchał mojego podcastu i że tak naprawdę to on był jednym z ważniejszych elementów decydujących o podjęciu współpracy.

Podcast jest w stanie budować relacje z naszymi potencjalnymi klientami i nasze zaufanie, nawet jeśli o tym nie wiemy. To dzieje się w sposób skalowalny.

Wyobraź sobie, że Twojego podcastu słucha tylko 100 osób. Są to osoby, które poświęcają Ci kilkadziesiąt minut każdego tygodnia. Dodatkowo jest to format intymny – jesteśmy w słuchawkach naszego odbiorcy. 

Z mojej perspektyw aspekt budowania relacji i zaufania brandu jest w tym przypadku dosyć znaczący. Podkreślam jednak, że jest to wyłącznie moja perspektywa i osobiste doświadczenia.

5. Dźwiękowy content robi się trendy

Treści dźwiękowe mocno zyskują na popularności. Udowadnia to popularność podcastów, które wchodzą do mainstreamu (podobno nawet Lidl wypuści wkrótce swój podcast) oraz aplikacji typu Clubhouse.

Clubhouse opiera się wyłącznie na komunikacji dźwiękowej. Występuje tam połączenie dwóch trendów – treści efemerycznych, które są nadawane na żywo i treści czysto dźwiękowych. To takie trochę połączenie podcastu z trendem wykorzystywanym w formatach live przez platformy takie jak YouTube, Facebook czy Twitch. 

Uważam, że content dźwiękowy będzie zyskiwał na popularności. Wynika to m.in. z tego, że jesteśmy już trochę zmęczeni cukierkowym contentem publikowanym w social mediach. Tak naprawdę ta cała otoczka jest zbędna do odbioru wartościowych informacji.

Mamy coraz mniej czasu na konsumpcję treści, ale jednocześnie mamy silną potrzebę dowiadywania się nowych rzeczy. Tutaj forma podcastu sprawdzi się idealnie. 

Wady podcastów 

Osobiście bardzo doceniam podcasty, jako źródło wzrostów w firmie. Nie oznacza to jednak, że nie zauważyłem w przeciągu tych 2 lat żadnych wad. 

1. Trudne przekierowanie do CTA

W kontekście podcastów, CTA działają bardzo słabo albo nie działają wcale. Trudno je też zmierzyć. 

Jak wiemy, słuchając podcastów, najczęściej wykonujemy też inne czynności. No więc raczej nikt nie zatrzyma się w czasie biegania, żeby zapisać link do naszego newslettera… 🙂

2. Trudności w analizowaniu efektów 

Analityka efektów bezpośrednich z podcastowania jest stosunkowo trudna. Trudności w analizowaniu występują na wielu płaszczyznach. 

Trudno określić, ilu odbiorców nas słucha, ponieważ z reguły podcasty są publikowane na kilku różnych platformach. Niełatwo jest sprawdzić, co się dzieje z podcastem, jak duża jego część jest faktycznie słuchana. No i wspomniane wyżej CTA. 

3. Brak natychmiastowych efektów

Podcast to gra długoterminowa. Nie nazwałbym tego wyłącznie minusem, bo jednak dzięki temu bariera wejścia dla Twojej konkurencji będzie większa, a to już plus dla Ciebie.

Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość. Efekty nie przyjdą od razu. Bardziej prawdopodobne, że pojawią się po pół roku regularnego publikowania niż po 1. odcinku.

Możemy tutaj mówić o efekcie kuli śnieżnej. Jeżeli odbiorca trafi już na nasz podcast, to zazwyczaj zostaje z nami na dłużej i poleca nasze treści dalej. Mechanizm się rozpędza, ale żeby zobaczyć realne efekty, trzeba publikować treści regularnie przez kilka miesięcy, a nawet lat.

Podsumowanie

Moim zdaniem podcasty są świetną opcją na promowanie swojego biznesu. Jest to format, który może przynieść wiele korzyści. 

Trzeba natomiast pamiętać o tym, że jest to raczej narzędzie brandingowe służące do budowania relacji/zaufania do naszej firmy. Warto nastawić się na to, że dzieje się to w trybie długoterminowym. Jeżeli jednak jesteśmy w stanie utrzymać regularność i zaplanować to w dłuższym okresie czasu, to zazwyczaj efekty będą bardzo satysfakcjonujące. 

Dziękuję Ci bardzo za słuchanie podcastu oraz konsumowanie moich pozostałych treści. Mam nadzieję, że z każdym dniem nasza grupa będzie rosła 🙂
__________________________

Zachęcam Cię do odsłuchania pozostałych odcinków podcastu Growth Hacking Po Polsku

Zostań czytelnikiem mojej e-książki: „22 Strategie Rozwoju Sprzedaży On-line”.

Dołącz do Growthlettera, czyli newslettera w którym co środę podrzucę Ci bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych. 

4 ciekawe metryki w procesie sprzedaży on-line [PODCAST #43]

ciekawe metryki w procesie sprzedazy online

Ostatnio, w Growth Prasówce #8 podzieliłem się z Wami ciekawym artykułem, który pokazywał nietypowe metryki, które warto mierzyć w swoich procesach sprzedaży on-line.

Na pozór nie jest to nic szczególnie interesującego. Po zgłębieniu tematu stwierdziłem jednak, że niektóre z nich są bardzo ciekawe i różnią się od tych, które mierzymy zazwyczaj. Zasługują na swoje miejsce na blogu 🙂

Metryki w biznesie on-line

Zauważam, że często mierzymy niewłaściwe metryki w biznesie. Mierzymy rzeczy, które nie przekładają się na sprzedaż – zarówno długo, jak i krótkoterminowo. Zwracamy uwagę na liczby, które owszem fajnie wyglądają w statystykach, ale niewiele znaczą biznesowo. 

Metryki, które opiszę tym razem, są trochę inne. Z jednej strony – łatwo je mierzyć, z drugiej – mogą rzeczywiście przekładać się na realne efekty biznesowe. 

Bardzo często powtarzam, żeby w swoich lejkach sprzedaży skupiać się na dobrych metrykach i podejmować decyzje biznesowe na odpowiednich liczbach. Niestety, nadal wiele małych i średnich firm bierze pod uwagę i analizuje niewłaściwe dane. Fajnie widzieć dużo wyświetleń czy kliknięć w reklamę, ale czy one przekładają się na wyniki? Niestety nie. Realną wartość uzyskujemy z liczby konwersji i sprzedaży, które generuje nasz biznes. 

Zastanawiałem się, z czego wynika popełnianie tego błędu. Doszedłem do wniosku, że występuje tutaj bariera techniczna – nie za bardzo wiemy, jak się za to zabrać, jak to skonfigurować i co właściwie mierzyć. Z tego powodu skupiamy się na łatwych liczbach. Google Analitycs czy Menadżer reklam na Facebooku poinformują nas o tym, ile osób widziało naszą reklamę, jaki jest zasięg naszych postów, itd. To wszystko jest łatwe do sprawdzenia, ale niewiele wnosi do biznesu.

Poniższe metryki rozwiązują ten problem. Są one łatwe do mierzenia i nie występuje tutaj ta bariera technologiczna. Być może wcale nie będziecie musieli niczego instalować czy konfigurować – pewnie wszystko już macie. Jednocześnie są to liczby, które mają szansę przekładać się na realne wyniki biznesowe, więc na pewno będą lepsze niż mierzenie np. tego, ile osób wyświetliło naszą reklamę.

4 ciekawe metryki w procesie sprzedaży on-line

1. Liczba odwiedzin strony WWW vs. liczba szans sprzedażowych

Często mierzymy to w kontekście stron typu landing page. Mamy tam jeden formularz do wypełnienia. Użytkownik może go wypełnić lub nie. Wtedy np. wiemy, że na naszą stronę trafiło 100 osób, 5% z nich wypełniło formularz, więc mamy 5% konwersji = 50 leadów.

Mało kiedy zastanawiamy się jednak jak cały ruch, który generujemy, przekłada się na konkretne szanse sprzedażowe.

To może być całkiem ciekawa statystyka. Oprócz tego, że możemy dostarczać ruch do stron sprzedażowych, to powinniśmy dostarczać go również na inne nasze strony – contentowe, na stronę główną, podstrony, case studies, itd. 

Tutaj pojawia się szansa, żeby mierzyć, jak całościowo ruch z różnych miejsc przekłada się na liczbę szans sprzedaży. Ta statystyka może nam pozwolić określić, ile ruchu potrzebujemy, żeby wygenerować 1 szansę sprzedażową. Jeżeli mamy taką liczbę, to możemy się zastanowić, gdzie najlepiej zdobyć i kierować ruch. 

Jest to stosunkowo łatwe do zmierzenia. Wystarczy wziąć liczbę odbiorców www i zestawić ją z szansami sprzedażowymi, które wygenerowała nasza strona internetowa. Dostaniemy wtedy jasną liczbę, która powie nam, jak ten ruch przekłada się na tego typu szanse.

2. Liczba chatów vs. liczba szans sprzedażowych

To kolejna ciekawa metryka pozwalająca określić, ile szans sprzedażowych jesteśmy w stanie wygenerować w porównaniu do liczby rozmów na chacie znajdującym się na naszej stronie.

Z live chatami jest często tak, że traktujemy je po macoszemu. Niby mamy je zainstalowane, ale nie przykładamy do nich wagi, nie odpowiadamy na wiadomości i nikt ich nie obsługuje. 

W wielu branżach mogą być one jednak świetnym kanałem generowania sprzedaży. Jeśli chcemy wykorzystać je w tym celu, to musimy to mierzyć i wiedzieć, jak dokładnie przekładają się na efekty biznesowe. No i właśnie taka prosta statystyka otworzy nam mocno oczy, jak ten kanał optymalizować i wykorzystywać w biznesie. 

Jeżeli wiesz, że uzyskujesz 1 sprzedaż za każde rozpoczęte 30 rozmów na chacie, to wtedy możesz podjąć działania marketingowe, żeby wygenerować więcej rozmów. Możesz optymalizować samego live chata – decydować, kiedy się wyświetla i na jakich podstronach. Jest wiele możliwości, jak wykorzystać go do tego, żeby generował więcej rozmów. Musisz jednak prowadzić statystyki, żeby wiedzieć, czy to gra warta świeczki. 

Taką metrykę można również śmiało zastosować do live chata typu Messenger na fanpage’u. Tutaj mamy znacznie większe możliwości generowania rozmów z systemu reklamowego Facebooka. Znając bardzo jasne liczby, jak te rozmowy przekładają się na sprzedaż, łatwiej będzie podjąć decyzję, czy warto skalować, czy nie i co powinniśmy zrobić i z jakim budżetem. 

Bardzo często przed skalowaniem hamuje nas wyłącznie mierzenie odpowiednich rzeczy. Jeżeli nie wiemy, jak coś działa i jak przekłada się na nasz biznes, jakie daje zwroty, to trudno będzie podjąć decyzje o wejściu z większym budżetem marketingowym czy wyskalowaniu danego kanału. W takim przypadku to trochę loteria. Jeżeli natomiast mamy jasne liczby – 1 zł włożona w dany kanał daje nam 5 zł przychodu – to znacznie łatwiej podejmować takie decyzje.

3. Pipeline velocity – jak szybko „lead” zostaje klientem

Tego typu mierzenie pozwala określić, jak szybko kontakt, który pozyskamy, przechodzi całą ścieżkę sprzedaży i gdzie zatrzymuje się najdłużej. Jakie elementy go powstrzymują, gdzie być może warto coś zoptymalizować.

Dzięki tej metryce łatwiej oszacujesz przychody ze swoich lejków sprzedaży, np. jeżeli wiesz, że w pipeline masz 100 tys. zł i wiesz, jak konwertują poszczególne etapy sprzedaży (bardzo często systemy CRM pozwalają szacować, ile pieniędzy zarobisz z kontaktów, które znajdują się konkretnie w Twoim CRM). Natomiast jeśli nie wiesz, jak długo ten kontakt zostaje w Twoim pipeline, to bardzo trudno będzie Ci szacować takie cash flow, kiedy ten kontakt skonwertuje (średnio) i jak powinieneś skonwertować działania, żeby to się stało. 

Oprócz tego, że będziemy mieli informacje, kiedy na nasze konto szacunkowo powinny wpłynąć pieniądze, to będziemy też mieli informacje, jak ten proces przyspieszyć. Mierząc takie elementy, zauważymy, jak możemy zoptymalizować całość, żeby nasz klient miał łatwiejszą ścieżkę podejmowania decyzji. A to powinno przełożyć się na nasze cash flow i moce sprzedażowe – bedziemy w stanie obsłużyć większą liczbę klientów w tym samym czasie. 

4. Liczba pozytywnych opinii

Ta metryka nie wymaga od Ciebie żadnego technicznego podejścia do tematu marketingu. Jest to badanie, jak duży procent Twoich odbiorców zostawia pozytywne opinie o Twojej marce. 

Dlaczego to takie ważne? Temat Social Proof omówiłem bardzo szczegółowo w 39. odcinku podcastu Growth Hacking Po Polsku.

Społeczny dowód słuszności jest super istotnym elementem w kontekście podejmowania decyzji przez Twoich klientów – czy zdecydują się na Twój produkt, czy też nie. 

Tutaj również mamy 2 bardzo istotne kwestie do mierzenia i optymalizacji biznesu.

Możemy:

  • sprawdzić, jaki procent odbiorców zostawia nam pozytywne opinie
  • zweryfikować, który kanał pozyskiwania naszych klientów sprawia, że zostawiają więcej pozytywnych opinii, w który kanał warto inwestować więcej oraz jak optymalizować proces, żeby tych opinii było więcej. 

Mimo że ta statystyka może się wydawać błaha na starcie, to ja polecam się jej przyjrzeć. Warto sprawdzić, czy można ją wykorzystać w naszym biznesie. Po analizie, w wielu przypadkach znajdziemy pewne zależności, które sprawiają, że tych pozytywnych opinii może być więcej. 

Podsumowanie 

Są to 4 metryki, które bardzo prosto jest zmierzyć w swoim biznesie, a dodatkowo mogą w sposób realny przekładać się na efekty biznesowe. Oczywiście nie twierdzę, że są one idealne i najlepsze. Pewnie te standardowe, które powinniśmy mierzyć – efekty sprzedażowe, efekty konwersji ostatecznych – są istotniejsze dla naszego biznesu. 

Te, które przedstawiłem, z mojej perspektywy są po prostu ciekawe. Mogą zapewnić inne spojrzenie na nasze lejki i procesy sprzedaży. W inny sposób będziemy mogli podejść do procesu optymalizacji tych procesów. 

Czasami, gdy skupiamy się tylko na podstawowych metrykach znanych od lat, tracimy z horyzontu pewne możliwości. Te metryki otwierają oczy na nowe obszary optymalizacji naszych procesów sprzedaży. 

Mam nadzieję, że uda Ci się wykorzystać te metryki w swoim biznesie. Daj znać, jak się sprawdziły 🙂 
____________________

Zachęcam Cię również do dołączenia do Growthlettera, w którym co środę podrzucę Ci bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych. Ostatnio zyskał on nową sekcję, gdzie dzielę się trendami dotyczącymi biznesu i nowymi szansami, które warto wykorzystać. 

Pozyskiwanie klientów za pomocą reklamy płatnej na YouTube [PODCAST #42]

reklama platna yt pozyskiwanie klientow

Reklama płatna na YouTube? Jestem przekonany, że większość moich czytelników (może także i Ty) promuje się najczęściej w reklamach facebookowych lub Google. Oczywiście zgadzam się z tym, że Facebook jest świetnym kanałem do pozyskiwania klientów, o czym już kilkukrotnie wspominałem, m.in. w odcinku podcastu Growth Hacking Po Polsku o skutecznych kreacjach reklamowych.

Osobiście uważam, że potencjał reklam wideo jest równie duży, a w niektórych wypadkach nawet o wiele większy niż tych na Facebooku. W kontekście potencjału reklamowego porównałbym YouTube właśnie do Facebooka, ale kilka lat wstecz. Mimo ogromnego potencjału reklama na YT jest nadal rzadko wykorzystywana przez małe czy średnie biznesy. Ale…to może być właśnie szansa dla Ciebie 🙂

Spróbuję Cię zainspirować do spróbowania sił w pozyskiwaniu klientów za pomocą reklamy płatnej na YouTube. Jest to świetny kanał, o który warto uzupełnić strategię PPC, ponieważ możliwości dotarcia do nowych odbiorców w sposób dokładny i skalowalny są naprawdę duże. 

Potencjał reklamowy YouTube’a

YouTube jest drugą najczęściej odwiedzaną stroną na świecie. Świadczy to o tym, jak dużo się tam dzieje oraz jak dużo ruchu i użytkowników gromadzi. Co ciekawe, jest równocześnie drugą największą wyszukiwarką zaraz po Google. Coraz więcej osób chętniej konsumuje treści w formie wideo, więc szuka informacji typowo na YT.

Z perspektywy biznesu jest to ogromna zaleta. Jeżeli mamy klientów, którzy szukają konkretnych rozwiązań, a my jesteśmy w stanie postawić przed nimi takie rozwiązania, to jesteśmy już w połowie drogi. Mamy możliwość zainteresować klienta w najlepszym momencie – kiedy poświęca swój czas na znalezienie konkretnego rozwiązania.

Kiedyś pozyskiwanie klientów na Facebooku było znacznie łatwiejsze i tańsze. Wiązało się to z mniejszą konkurencją i wiedzą na ten temat. Ci, którzy potrafili to robić, mogli pozyskiwać duże ilości klientów przy budżetach, które dziś nie są osiągalne. Popularne systemy reklamowe, to systemy aukcyjne, gdzie rywalizujemy z innymi reklamodawcami, co utrudnia cały proces. Na YouTube zderzają się 2 bardzo istotne kwestie. 

Po pierwsze, ogromna liczba użytkowników, którzy poświęcają mnóstwo czasu na konsumowanie treści. 

Po drugie, stosunkowo niewielka liczba reklamodawców (w porównaniu do FB) walczących o ich uwagę.

No tak, ale przecież już teraz na YT wyświetlają się reklamy. Owszem, ale zazwyczaj są to duże projekty znanych brandów, które tworzą kampanie zasięgowe, wzorowane na kampaniach telewizyjnych.

Na ten moment nadal jest tam bardzo mało lokalnych i małych czy średnich firm. I to właśnie dla nich YouTube jest swego rodzaju błękitnym oceanem. Może się okazać, że w ogóle nie ma tam Twojej bezpośredniej konkurencji albo jest jej na tyle mało, że nie ma mowy o rywalizacji, która występuje na Facebooku.

YouTube pozwala również na duże możliwości skalowania wyników. Skalowanie reklam na FB jest stosunkowo trudne. Nawet jeśli mamy niskie średnie koszty pozyskania klienta, to wyskalowanie kampanii x10 czy x100 nie jest niczym łatwym. Wynika to z tego, że liczba „placementów” reklamowych jest ograniczona, a zabiega o nie wielu reklamodawców.

Na YT tych reklamodawców jest znacznie mniej (na dzień tworzenia tego materiału ;)) przy jednocześnie równie dużej społeczności spędzającej ogromną ilość czasu w serwisie. Jeżeli mamy dobre wyniki w małej skali kampanii, to YT da nam bardzo ciekawe możliwości skalowania tematu. 

Z mojej perspektywy są to podstawowe zalety promocji na YouTube w roku 2021. Uważam, że przez najbliższe lata zyska on jako kanał reklamowy i stanie się jednym z podstawowych źródeł pozyskiwania ruchu PPC. Warto wykorzystywać to już teraz, a nie czekać do momentu, kiedy za 2-3 lata tej konkurencji w sektorze MŚP czy tematach lokalnych będzie więcej i trudniej będzie się bić o uwagę użytkownika. 

Jak pozyskiwać klientów dzięki płatnej reklamie na YouTube?

1. Angażuj odbiorców ponownie (marketing oparty na własnych danych)


Kampanie remarketingowe (duże zasięgi)

Remarketing możemy tutaj robić na 2 sposoby. Po pierwsze, na podstawie danych z naszej strony www – ktoś odwiedzał stronę, czy podejmował konkretną akcję. Po drugie, na podstawie danych z naszego YT – ktoś oglądał konkretne filmy, treści na naszym kanale.

Remarketing na YouTube jest o tyle fajny, że możemy pokazać się przed naszym idealnym klientem, który już nas zna, w sposób intensywny – przed filmami, które będzie oglądał. 

Jeżeli próbowałeś remarketingu na Facebooku, to wiesz, bardzo często trudno jest w małych grupach remarketingowych uzyskać zadowalającą częstotliwość reklam. Szczególnie kiedy robisz akcje czasowe i potrzebujesz szybko złapać odpowiednio dużo zasięgu i wyświetlać się odpowiednio często. Na YT jest to możliwe. Można to zrobić bardzo intensywnie, ale można też kampanie rozciągnąć w czasie. Wszystko zależy od Twojego celu. 

Rozwój kanału YouTube przez dotarcie z odpowiednimi materiałami do odbiorców

Jeżeli stawiasz na content marketing w formie wideo i masz swój kanał na YT, to reklama może bardzo mocno wesprzeć jego rozwój. 

Możesz dotrzeć z odpowiednimi materiałami do użytkowników, którzy już Cię znaja – z kanału YT lub jakiegokolwiek innego źródła, np. strony www. Mogą to być odbiorcy, którzy czytali Twojego bloga. Teraz postanowiłeś pójść w format wideo i w ten sposób budować relację z odbiorcami. Reklama na YouTubie pozwoli Ci bardzo szybko pokazać się użytkownikom i wypromować kanał lub konkretne materiały na nim zamieszczone.

2. Bez danych własnych (zimne kampanie)

Moim zdaniem największa siła i przewaga YouTube’a to właśnie możliwość docierania szerzej. Możemy pozyskiwać zupełnie nowych odbiorców i klientów całkiem precyzyjnie, mimo że nie wykorzystujemy do tego własnych danych. Reklama sponsorowana na YT pozwala stosunkowo szybko pozyskiwać nowych klientów, nie strzelając na oślep, tylko docierając do zaangażowanych odbiorców.

Oczywiście na FB też możemy targetować po zainteresowaniach, ale każdy, kto to robi, wie, że w większości przypadków nie są to wcale dokładne targety. Znacznie łatwiej robi się to w reklamie w wyszukiwarce Google. Tam łatwiej jest identyfikować intencje konkretnych użytkowników. Jeśli ktoś czegoś aktywnie szuka, to najpewniej jest tym zainteresowany. 

Na YouTube ludzie udają się w celu wyszukania pewnych informacji lub aktywnego skonsumowania treści, które interesują ich w danym momencie. Tutoriale, vlogi, przewodniki, materiały edukacyjne… Jeśli wiec jesteś biznesem, który chce pozyskać nowych klientów, nawet jeżeli dopiero startujesz, nie masz bazy e-mailowej ani danych remarketingowych, to śmiało możesz skorzystać z możliwości oferowanych przez YT.

Docieraj po zainteresowaniach

YouTube, podobnie jak Facebook, kategoryzuje użytkowników na podstawie tego, co oglądają w serwisie. Przydziela ich do różnych kategorii zainteresowań i właśnie to możemy targetować. 

Jest to jednak opcja, którą polecam najmniej. Tutaj też tak jak na Facebooku może to być bardzo losowe i mało konkretne. Istnieją inne ciekawe opcje, których nie znajdziemy w innych kanałach, a dają świetne rezultaty.

Docieraj po słowach kluczowych 

Jeżeli ktoś wyszukuje frazę „jak zbudować dom”, a Ty prowadzisz firmę budującą domy, to  możesz wyświetlić swój materiał, jako proponowany do tego wyszukiwania. 

W tym przykładzie możesz np. wyświetlić materiał z Twojego kanału firmowego opowiadający o tym, w jaki sposób wybrać ekipę budowlaną i zaproponować go w sekcji discovery.

Wyświetlaj się po innych kanałach i filmach na YouTube

Jeżeli wiesz, że Twoi odbiorcy oglądają konkretne filmy czy kanały i to tam udają się w poszukiwaniu informacji i rozwiązań, które Ty oferujesz – wykorzystaj to! W tym przypadku targetuj odbiorców konkretnych kanałów lub filmów.

Załóżmy, że mamy zidentyfikowane kilka czy nawet kilkaset konkretnych kanałów i filmów, wiedząc, że to właśnie tam są nasi odbiorcy. Oni poświęcają nawet kilka godzin dziennie, żeby konsumować wspomniane treści. Co nam to mówi? A no tyle, że bardzo często będzie to duża i zaangażowana grupa. Co za tym idzie, będziemy mogli do niej dotrzeć skutecznie, prezentując swoją reklamę. Jest to ogromna wartość. 

2 podstawowe formaty reklam wideo w serwisie YouTube

1. Instream Ads 

Są to reklamy wyświetlane przed filmem, który chcesz obejrzeć. Obecnie zazwyczaj są to 2 reklamy, które YT serwuje przed filmem. Jeżeli film jest odpowiednio długi i twórca ustawi to odpowiednio, to w trakcie filmu może pojawić się nawet kilka reklam tego typu.

Jest to format dosyć inwazyjny, bo jesteśmy zmuszeni obejrzeć minimum 5 sekund takiej reklamy. Zazwyczaj po tym czasie można ją pominąć, ale występują też formaty, które na to nie pozwalają – mogą trwać nawet do 15 sekund. 

Można więc tworzyć tutaj kampanie szerokie, zasięgowe, trochę przypominające kampanie telewizyjne. Jest to format, gdzie szybko jesteśmy w stanie złapać zasięg, przekazać to, co mamy do przekazania odbiorcom i przekierować dużą część tego ruchu do naszej strony www.

Te reklamy mają swoje CTA, więc możemy przekierować użytkownika od razu do akcji sprzedażowej. Dobrze sprawdzą się więc do zaplanowania w późnym etapie naszego lejka sprzedażowego, kiedy chcemy już skłonić klienta do konkretnej akcji.

2. Discovery Ads

Reklamy discovery pozwalają odkrywać content, który tworzysz na YouTube i są znacznie mniej inwazyjne.

Działają tak, że jeżeli konsument ogląda np. ulubionego vloga czy kanał, to na tej podstawie serwis poleca mu podobne filmy. Większość z nich jest proponowana organicznie, ale między nimi możemy upchnąć naszą reklamę. Wyświetli się ona jako jeden z polecanych przez YouTube materiałów.

To świetna rzecz, żeby dotrzeć materiałem edukacyjnym na pierwszym etapie lejka sprzedaży czy promować swój kanał, zbierając nowych użytkowników do naszego kanału/treści. 

Później można tych użytkowników poprowadzić w dół lejka za pomocą innych reklam. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, szczególnie w połączeniu ze wspomnianymi wcześniej opcjami targetowania.

Przykład
Ja publikuję mój podcast Growth Hacking Po Polsku m.in. właśnie na kanale YouTube. Chcę, żeby trafiały do niego nowe osoby, które są zainteresowane taką tematyką. Zależy mi także, aby odbiorcy, którzy odsłuchali kilku odcinków, bez problemu znaleźli nowe materiały.

W tym celu wykorzystuję właśnie reklamę na YouTube. Z jednej strony w reklamach Discovery Ads polecam mój podcast osobom, które słuchają innych podcastów w podobnej tematyce. Mogę więc dotrzeć do społeczności największych podcastów biznesowych w Polsce i polecać im mój podcast, jako kolejny, którego mogą posłuchać. 

Drugi typ kampanii, który stosuję, to również Discovery Ads, ale kierowane do odbiorców, którzy już mnie kojarzą. Nie targetuję tutaj konkretnych kanałów. Reklama jest kierowana do odbiorców, którzy byli na mojej stronie www albo odtwarzali materiały zamieszczone na moim kanale. Zazwyczaj ustawiam te reklamy do nowego odcinka. W ten sposób przypominam moim stałym lub okazjonalnym słuchaczom, że na kanale pojawiło się coś, co może ich zainteresować. 

Jak widzisz, nawet podcast, który nie jest formatem wideo, śmiało broni się na YouTube i pozyskuje nowych odbiorców. W tym przykładzie akurat do contentu, a nie np. do strony www.

Podsumowanie

Jak wspominałem na początku, uważam, że YouTube ma ogromny potencjał reklamowy, który będzie rósł w siłę. Warto wykorzystać go teraz, kiedy nie jest jeszcze tak popularny jak Facebook czy Google.

Nie bój się pozyskiwania klientów za pomocą płatnej reklamy na YouTube. Nie wymaga to regularnego prowadzenia swojego kanału. Możesz kierować odbiorców do www oraz pozyskiwać klientów, nawet nie działając organicznie na YouTubie. Nie martw się też, że nie masz przygotowanego profesjonalnego klipu. Filmy możesz tworzyć telefonem i to będzie wystarczające. 

Jeżeli ten temat Cię zainteresował, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w moim bezpłatnym webinarze, który odbędzie się 25 lutego 2021 o godz. 18.00. Kliknij, żeby się zapisać. Porozmawiamy sobie właśnie o budowaniu strategii pozyskania klientów za pomocą reklamy płatnej na YouTubie. Opowiem o swoich doświadczeniach i podpowiem rozwiązania, które możesz przełożyć na swój biznes.

Dołącz także do Growthlettera i co środę odbieraj bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych.

Strony podziękowania – 10 sposobów na wykorzystanie ich w biznesie [PODCAST #41]

strony podziekowania

Strony podziękowania to miejsca, które nasz użytkownik widzi po wykonaniu pewnej akcji (niekoniecznie już zakupowej). Mogą być bardzo dobrym źródłem sprzedaży i innych wartościowych akcji biznesowych.

Mam wrażenie, że wiele firm traktuje Thank You Page po macoszemu i w sposób czysto informacyjny. Często pojawia się na nich komunikat w stylu „dziękuję za wypełnienie formularza” bez przekierowania do kolejnej akcji. A szkoda, bo mają duży potencjał.

Są niezwykle cenne ze względu na to, że odwiedzają je wyłącznie użytkownicy, którzy właśnie podjęli akcję wobec Twojej marki. Jest to bardzo zaangażowana grupa odbiorców, która jest w fazie podejmowania decyzji. To oznacza naprawdę duże możliwości. 

Jak skutecznie wykorzystać strony podziękowania w biznesie? Przedstawię Ci 10 przykładów na generowanie sprzedaży za ich pomocą. Podpowiem Ci, co na nich umieścić, aby intensywniej pracowały na Twój biznes.

10 sposobów na generowanie większej sprzedaży za pomocą strony podziękowania

Sposób 1. Upsell

Mówiłem o nim sporo w 26 odcinku podcastu, więc tam odsyłam Cię po szczegółowe informacje.

Na stronie podziękowania możesz zaoferować upsell, czyli kolejne produkty lub usługi. Będzie to więc strona, która ma mieć wpływ na wzrost średniej wartości transakcji. Po prostu – pomóc Ci zarobić więcej pieniędzy.

Możesz odesłać do akcji sprzedażowej, nawet gdy strona podziękowania dotyczy bezpłatnej akcji. Upsell możesz więc zrobić, jeśli ktoś zapisał się np. do bezpłatnego newslettera czy na webinar.
W moim przypadku było to np. przekierowanie do zakupu e-książki, po wzięciu udziału w webinarze (jeśli jeszcze nie dołączyłeś do grona czytelników mojej książki, to serdecznie Cię zapraszam :)). Na stronie podziękowania umieściłem informację i przekierowanie do przedsprzedaży. Możesz to podejrzeć tutaj. Z definicji nie jest to upsell, ale mechanizm jest bardzo podobny.

Sposób 2. Rozbuduj swoją społeczność

Jeżeli ktoś wykonuje akcję biznesową, to możesz odesłać go nie tylko do akcji sprzedażowej na stronie podziękowania, ale również rozbudować społeczność swoich potencjalnych klientów. 

Załóżmy, że użytkownik dokonał zakupu lub pobrał Twojego e-booka czy inny lead magnet. Teraz możesz odesłać go do społeczności, którą budujesz. 

Może to być:

  • grupa na FB – w wielu przypadkach całkiem wartościowy zasób biznesowy
  • lista e-mailowa – odesłanie do niej ma największy sens wtedy, gdy ktoś widzi stronę podziękowania bez podawania swojego adresu mailowego

Mnie udało się zbudować grupę na Facebooku jednego z moich brandów, która jest obecnie największą grupą branżową w swojej kategorii. Głównym źródłem użytkowników były właśnie strony podziękowania po zapisie na webinar i różne inne lead magnety.

Sposób 3. Ankieta/feedback

To rozwiązanie nie przyniesie Ci bezpośrednio sprzedaży ani nie rozbuduje Twojej społeczności. Dostarczy natomiast sporo cennych informacji biznesowych, które możesz wykorzystać m.in. do udoskonalenia produktu.

Jeżeli myślisz o wprowadzeniu nowych produktów czy usług lub biznes nie idzie do końca po Twojej myśli, to rozwiązanie będzie dla Ciebie pomocne. Wykorzystaj stronę podziękowania do zebrania feedbacku od swojej zaangażowanej społeczności. Bardzo prawdopodobne, że użytkownicy wskażą Ci, w którym kierunku warto rozwijać biznes.

Sposób 4. Social Proof

Społecznemu dowodowi słuszności poświęciłem 39. odcinek podcastu.

Social Proof ma utwierdzić potencjalnego klienta w tym, że skorzystanie z Twoich produktów czy usług jest dla niego idealnym wyborem. Strona podziękowania to świetne miejsce na jego osadzenie w Twoim lejku sprzedaży. Możesz wykorzystać opinie swoich klientów do „ocieplenia” kontaktu z potencjalnym klientem. 

Przykład
Twoim CTA jest bezpłatna konsultacja. Użytkownik wypełnia formularz i dokonuje zapisu.  Żeby zwiększyć swoje szanse na sfinalizowanie transakcji, możesz osadzić wideo z opinią klienta na Thank You Page. Potencjalny klient zobaczy opinie Twoich zadowolonych klientów, zanim jeszcze dojdzie do rozmowy z Tobą. Dzięki temu, kiedy dochodzi już do kontaktu, startujesz z innego poziomu. Klient ma już inne nastawienie. Może być wstępnie przekonany, że to właśnie z Tobą chce współpracować.

Przy okazji wideo opinie to również dobry sposób na wydłużenie czasu spędzonego na stronie. Więcej o tym jak wydłużyć czas spędzany na stronie WWW i dlaczego to ważne mówiłem w 22. odcinku podcastu. 

Social Proof można wykorzystać też na inne sposoby – pokazać m.in. loga klientów, opinie tekstowe czy case study.

Sposób 5. Content

Uważam, że treści to jeden z najłatwiejszych sposobów na dobre wykorzystanie strony podziękowania. Jeżeli nie masz możliwości lub pomysłu na wykorzystanie pozostałych metod, to korzystaj z contentu, który posiadasz. 

Po tym, gdy użytkownik wykona akcję, odeślij go do ciekawych treści z nią powiązanych. Zastosuj treści, które pozwolą ogrzać Wasz kontakt i wciągnąć go głębiej w temat. Na koniec dnia powinno to ułatwić ścieżkę sprzedażową. Lejek powinien być dzięki temu skuteczniejszy. 

Przykład
Ktoś zapisuje się na lead magnet o tym, jak optymalizować koszty podatkowe w firmie. Odeślij go do artykułu blogowego, który mówi o zmianach w prawie podatkowym dla przedsiębiorstw. 

Polecam odesłać do:

Sposób 6. Prośba o share

W tym przypadku chcemy, żeby osoba, która widzi stronę podziękowania, zachęciła innych do tej samej akcji przez udostępnienie informacji w swoich social mediach.

Można to zrobić na różne sposoby:

  • osadzić konkretną informację i umieścić przycisk, który automatycznie udostępni treść
  • zamieścić prośbę w formie video lub tekstowej, gdzie osobiście tłumaczymy, dlaczego jest to dla nas ważne i jak to zrobić

To rozwiązanie sprawdzi się przede wszystkim w branżach mainstreamowych czy nacechowanych emocjonalnie (działalność charytatywna, etc.). Łatwiej będzie zachęcić użytkowników do tego typu akcji. 

Jeżeli natomiast działasz np. w branży przemysłowej i zachęcasz do zapisania się na konsultację, to CTA z prośbą o udostępnianie info na Facebooku o tych konsultacjach nie będzie najlepszym rozwiązaniem.

Sposób 7. Prośba o referencje

Ten sposób sprawdzi się tam, gdzie niekoniecznie sprawdzi się prośba o share. Jeżeli masz trudności z dotarciem do swoich grup odbiorców w sposób precyzyjny, to może być dobra droga do rozszerzenia i wyskalowania sprzedaży. 

Poproś odbiorców o polecenie innych osób z sieci ich znajomych, którym możesz pomóc.

Przykład
Ktoś zapisuje się na konsultację, żeby dowiedzieć się, czy może zoptymalizować swoje podatki. Następnie widzi stronę podziękowania, na której ma możliwość polecenia innej osoby z podobnymi problemami. 

Tutaj ważnym aspektem jest odpowiednie zmotywowanie klientów do podjęcia takiej akcji.

Możesz np. zaplanować nagrody – materialne lub nie – żeby w jakiś sposób ich wynagrodzić.

Sposób 8. One Time Offer

One Time Offer (OTO) to zaoferowanie szybkiej sprzedaży komplementarnego produktu lub usługi na stronie podziękowania.

Przykład
Ktoś zapisuje się na newsletter i na stronie podziękowania widzi OTO, które trwa 10-30 min. W tym czasie może skorzystać ze specjalnej oferty. Zazwyczaj jest ona stosunkowo niedroga (produkt cyfrowy, który nie wymaga wkładu czasowego i finansowego), ale nie jest to reguła. Jeśli jednak produkt będzie za drogi, to klient będzie potrzebował więcej czasu na przemyślenie zakupu. One Time Offer może wtedy stracić sens, bo z reguły sprowadza się do podjęcia impulsywnej decyzji w ograniczonym czasie.

One Time Offer jest natomiast o tyle ciekawe, że za jego pomocą możemy dostarczać dużą ilość ruchu płatnego do naszych kampanii. 

Przykład
Organizujemy szkolenie, na które odbiorcy zapisują się bezpłatnie. Na Thank You Page umieszczamy jednorazową ofertę w cenie 49 zł, z której można skorzystać przez najbliższe 15 minut. Oczywiście, część użytkowników z niej skorzysta, a część nie. Może się jednak okazać, że te 2-5% osób, które skorzystały, pokryje nam większą część, a nawet całość kosztów reklamy, która dostarczała ruch. Co za tym idzie, może być tak, że mamy darmowy ruch dużej skali, który kierujemy do naszych kampanii, a jednocześnie nawet zarabiamy na takiej kampanii. 

Ja stosowałem OTO w wielu lejkach z moimi klientami i wielokrotnie zwroty z jednorazowej oferty pokrywały 50-100% kosztów reklamowych całej kampanii. Niejednokrotnie wychodziliśmy też na plus, czyli zarabialiśmy na dostarczaniu ruchu do danej kampanii.

Sposób 9. Akcja uzupełniająca

Możesz przeprowadzić odbiorcę do następnego istotnego kroku od razu na stronie podziękowania. Póki użytkownik jest w fazie podejmowania decyzji, będzie to łatwiejsze. Później będzie już tylko trudniej.

Przykład
Odbiorca rejestruje się na bezpłatną konsultację. Podaje e-mail, imię, nazwisko, nr telefonu. Na Thank You Page możemy podsunąć mu od razu wolne terminy w naszym kalendarzu.

Ja skonstruowałem w ten sposób jeden z lejków w mojej marce LeadHub. Zapisując się na bezpłatną konsultację, zobaczysz stronę podziękowania z osadzonym Calendly z możliwością wyboru jednego z wolnych terminów. Sprawdza się to bardzo dobrze. Większość osób korzysta z tego rozwiązania i wybiera termin z tego miejsca. Jest to duża oszczędność czasu dla obu stron. 

Zastosowaliśmy również prostą automatyzację. Jeżeli ktoś poda dane na pierwszym etapie, ale nie wybierze terminu w kalendarzu na stronie podziękowania, to otrzyma na maila przypomnienie. Jeżeli podejmie akcję za jego pośrednictwem i trafi do naszego CRMa, to automatycznie jest “wyrzucany” z kolejki e-mailowej.

W zależności od tego, jak wygląda Twój proces sprzedaży, to może być coś zupełnie innego niż kalendarz. Najlepiej, żeby była to akcja, którą i tak musisz wykonać z potencjalnym klientem na kolejnym kroku lejka sprzedaży.

Sposób 10. Zniżka/kod rabatowy

Zaoferuj na stronie podziękowania zniżkę lub kod rabatowy. Osobiście nie jestem wielkim fanem tego rozwiązania, ale jak najbardziej jest ono skuteczne. 

Można to zrobić do:

  • akcji niesprzedażowej, do pierwszego zakupu – po zapisaniu się na newsletter, na stronie podziękowania zniżka do pierwszego zakupu
  • kolejnej akcji – po dokonaniu zakupu na stronie podziękowania zniżka na następne zakupy

To rozwiązanie sprawdzi się przede wszystkim w biznesach jak gastronomia czy e-commerce. Jest to dobry sposób na przywiązanie klienta i zmotywowanie do regularnych zakupów.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że przedstawione przeze mnie sposoby zainspirują Cię do wartościowego wykorzystania stron podziękowania. 

Oczywiście nie wszystkie z wymienionych sprawdzą się w Twoim biznesie. Zachęcam Cię do ich testowania, ale z głową. Zastanów się, które z nich będą odpowiednie dla Twojej marki i działąj 🙂 

________________________

Zapraszam Cię do mojej grupy na Facebooku, gdzie wspólnie z naszą społecznością dzielimy się cennymi doświadczeniami i przemyśleniami.

Dołącz także do Growthlettera i co środę odbieraj bezpłatne taktyki i informacje o narzędziach growth hackingowych.