fbpx

Nisza czy szeroki rynek – co wybrać i dlaczego

GHPP 103

Ten wpis powstał na podstawie 103. odcinka podcastu Growth Hacking Po Polsku. Jeśli wolisz słuchać niż czytać, możesz to zrobić, klikając poniżej, lub przechodząc do podcastu Growth Hacking Po Polsku na Twojej ulubionej platformie podcastowej.

GHPP 103

Wybór między niszowym a szerokim biznesem to jedna z kluczowych decyzji, przed którą staje wielu przedsiębiorców. W tym wpisie przeanalizuję zalety i wady obu podejść oraz podpowiem, które z nich może być korzystniejsze w zależności od sytuacji.

Czym jest niszowy biznes?

Niszowy biznes koncentruje się na specyficznej grupie odbiorców z unikalnymi potrzebami, które nie są w pełni zaspokajane przez ogólny rynek. Firmy działające w niszy oferują produkty lub usługi dostosowane do tej konkretnej grupy, co pozwala im na lepsze spełnienie jej wymagań. 

Przykład: Agencja marketingowa specjalizująca się wyłącznie w tworzeniu stron internetowych dla kancelarii prawnych. 

Zalety niszowego podejścia

Specjalizacja i ekspertyza
Działając w konkretnej niszy, firma zdobywa głęboką wiedzę na temat specyficznych potrzeb i wyzwań swoich klientów. Idąc dalej przykładem, agencja marketingowa skupiona na kancelariach prawnych zna szczegółowo przepisy dotyczące reklamy prawniczej w Polsce i wie, jakie strategie są skuteczne w tej branży.

Łatwość w uproduktowieniu
Wysoka powtarzalność procesów w niszowym biznesie ułatwia optymalizację i standaryzację usług, co przekłada się na wyższą jakość i efektywność operacyjną. Agencja tworząca tylko strony internetowe dla prawników może ciągle doskonalić ten sam proces, co pozwala jej na szybkie i skuteczne realizacje.

Wyższe marże
Specjalizacja pozwala na lepsze dopasowanie ofert do potrzeb klientów, co często pozwala na wyższe ceny i lepsze marże. W przykładzie agencji marketingowej dla prawników, znajomość specyfiki branży umożliwia oferowanie bardziej zaawansowanych usług, za które można pobierać wyższe opłaty.

Lepsza komunikacja z klientami
Skupienie na konkretnej grupie odbiorców umożliwia bardziej precyzyjne i skuteczne komunikowanie wartości oferty. Agencja marketingowa dla prawników może bezpośrednio adresować problemy i potrzeby prawników w swojej komunikacji marketingowej, co zwiększa szanse na pozyskanie klientów.

Wady niszowego podejścia

Ograniczona baza klientów
Wybór zbyt wąskiej niszy może prowadzić do szybkiego nasycenia rynku i trudności w dalszym skalowaniu biznesu. Agencja marketingowa skupiona tylko na kancelariach prawnych w Warszawie może szybko napotkać na barierę wzrostu, jeśli rynek zostanie nasycony.

Ryzyko przestrzelenia niszy
Zła weryfikacja rynku może skutkować wyborem niszy, która nie generuje wystarczających przychodów. Jeżeli agencja marketingowa ograniczy się do zbyt małej liczby potencjalnych klientów, może mieć trudności z osiągnięciem satysfakcjonujących wyników finansowych.

Zalety szerokiego podejścia

Większa baza klientów
Operowanie na szerokim rynku daje dostęp do większej liczby potencjalnych klientów i ułatwia skalowanie biznesu. Agencja marketingowa oferująca szeroki wachlarz usług marketingowych dla różnych branż ma znacznie większy rynek do obsłużenia.

Dywersyfikacja oferty i przychodów
Szeroka gama usług i produktów zmniejsza ryzyko biznesowe związane z wprowadzeniem nowych technologii lub zmianami rynkowymi. Na przykład, jeśli rynek stron internetowych stanie się nasycony lub zmienią się preferencje klientów, agencja oferująca także reklamy, email marketing czy PR, może z łatwością przenieść się na inne usługi.

Wady szerokiego podejścia

Mocniejsza konkurencja
Rywalizacja na szerokim rynku wymaga większych zasobów na marketing i sprzedaż, co jest szczególnie trudne dla małych firm z ograniczonym budżetem. Agencja marketingowa oferująca szeroki zakres usług musi konkurować z wyspecjalizowanymi firmami, które mają przewagę dzięki swojej specjalizacji.

Brak specjalizacji
Brak wąskiej specjalizacji może prowadzić do niższej jakości usług i mniejszej skuteczności w zaspokajaniu specyficznych potrzeb klientów. Klienci mogą woleć współpracować z agencją, która specjalizuje się w ich branży, nawet jeśli jest droższa.

Jak dokonać wyboru?

Decyzja między niszowym a szerokim podejściem powinna zależeć od kilku kluczowych czynników:

🔹 Typ produktu lub usługi
Niektóre produkty i usługi lepiej sprzedają się w niszach, gdzie można łatwiej zbudować ekspertyzę i zaufanie klientów.

🔹 Zasoby i kapitał
Firmy z ograniczonymi zasobami i kapitałem mogą mieć trudności z konkurowaniem na szerokim rynku, dlatego lepszym wyborem może być nisza.

🔹 Cele biznesowe
Długoterminowe cele firmy, takie jak osiągnięcie wysokiej wartości rynkowej, mogą wpływać na decyzję o wyborze niszy lub szerokiego rynku.

🔹 Ryzyko i zmiany rynkowe
Niszowy biznes może być bardziej podatny na zmiany technologiczne lub rynkowe, co warto wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Podsumowanie

Zarówno niszowy, jak i szeroki biznes mają swoje zalety i wady. Wybór między nimi powinien być starannie przemyślany i dostosowany do specyficznych warunków i celów firmy. Niszowe podejście może być korzystne dla firm z ograniczonymi zasobami i chęcią budowania głębokiej ekspertyzy w wąskim zakresie. Z kolei szerokie podejście może być lepsze dla firm z większym kapitałem i ambicjami skalowania na większą skalę.

Redystrybucja treści AI – 10 przykładów

Redystrybucja treści przykłady

Jak zmienić jedną treść w dziesiątki innych? 

Jak z wykorzystaniem narzędzi AI przekształcić bloga, wideo czy podcast w nowe formaty? 

W tym wpisie pokażę Ci 10 konkretnych przykładów, jak z wykorzystaniem sztucznej inteligencji możesz wycisnąć ze swoich treści znacznie więcej!

Jeśli zaś chcesz poznać cały mój proces redystrybucji, wraz z praktycznymi poleceniami AI (prompty) oraz gotowymi do wdrażania schematami, to koniecznie zapoznaj się z Content Machine – nie zapominj wpisać kodu GHPP dla czytelników tego bloga i słuchaczy podcastu. 😎

Posłuchaj także podcastu na ten temat

Przekształcanie podcastów w tekst

Na start tworzenie automatycznych transkrypcji. Dzięki narzędziom AI, nie musimy już wykonywać tego żmudnego procesu ręcznie. Jeszcze do niedawna, ktoś musiał słuchać całego podcastu i przepisywać każde słowo, aby stworzyć transkrypcję. Obecnie jednak, narzędzia takie jak Descript mogą wykonać tę pracę za nas.

Wystarczy wrzucić odcinek podcastu lub vloga do Descript, a narzędzie na podstawie naszych słów, tworzy tekst, który z dużą dokładnością oddaje to co mówimy. 

Taka automatyzacja jest niesamowitym ułatwieniem, nie tylko czasowym, ale także finansowym. Zamiast płacić komuś za tworzenie transkrypcji (na którą musielibyśmy czekać często kilka dni), możemy otrzymać gotową transkrypcję w ciągu pięciu minut. Jednocześnie, jakość takiej automatycznej transkrypcji jest bardzo dobra.

Chociaż transkrypcje są bardzo wartościowe, nie zalecam bezpośredniego wrzucania ich na naszą stronę jako rozwinięcie podcastu czy wideo. Tekst transkrypcji często jest trudny do czytania, ponieważ styl pisania różni się od stylu mówienia. Dlatego traktujmy transkrypcje jako doskonałą bazę do dalszej pracy, co omówię dokładniej w punkcie trzecim.

Zmień tekst w wideo

Drugi punkt dotyczy przekształcania tekstu w dźwięk, procesu, który jest idealny dla osób prowadzących blogi, a które chciałyby rozszerzyć swoją obecność do kanałów podcastowych lub wideo. Obecnie jest to możliwe dzięki narzędziom takim jak ElevenLabs.

ElevenLabs to polski brand, który umożliwia przekształcanie tekstu w dźwięk w różnych językach. Co więcej, narzędzie to może czytać tekst twoim własnym głosem. To otwiera niesamowite możliwości, na przykład, jeśli chciałbyś nagrać podcast w innych językach, nie znając żadnego z nich, możesz przygotować tłumaczenie na podstawie wcześniej wygenerowanej transkrypcji i nagrać podcast na potrzeby zagranicznych odbiorców. 

Klonowanie głosu dzięki AI

Oprócz tych funkcji, ElevenLabs (podobnie jak wspomniany Descript), oferują opcję klonowania twojego głosu

Jeżeli czujesz się nieswojo przed kamerą lub mikrofonem, technologie z zakresu AI dają ci możliwość zaistnienia w tych formatach. Co więcej, jakość tych narzędzi jest tak dobra, że odbiorcy prawdopodobnie nie zorientują się, że nagrania nie zostały stworzone przez ciebie.

Zmień transkrypcję w bloga

Trzecim punktem jest przerobienie transkrypcji na pełnowartościowego bloga, co jest jednym z najważniejszych elementów całego procesu tworzenia treści. Za pomocą narzędzi, takich jak Descript, stworzysz transkrypcję podcastu lub wideo, a następnie przy pomocy chatGPT zmienisz ją na dobrze sformatowany wpis blogowy. 

Chat GPT potrafi tak przerobić surową transkrypcję, że wydaje się, jakby tekst powstał pierwotnie jako wpis na bloga.

Do osiągnięcia dobrych rezultatów tą metodą potrzebujesz odpowiednich promptów (czyli poleceń dla chatGPT) – gotowe polecenia znajdziesz w Content Machine

Tworzenie opisów odcinka

Za każdym dobrze przygotowanym odcinkiem podcastu stoi przemyślany opis, który daje odbiorcom jasny obraz tego, czego mogą się spodziewać po odcinku. Opis musi być krótki, ale jednocześnie na tyle ciekawy, aby przyciągnąć uwagę potencjalnego słuchacza. Wykorzystując narzędzia takie jak chat GPT, możemy automatycznie generować takie opisy na podstawie transkrypcji podcastu.

Proces ten jest prosty i nie wymaga wielkiego nakładu pracy. Po utworzeniu transkrypcji wystarczy wprowadzić odpowiednią instrukcję (tzw. prompt) dla narzędzia, które następnie wygeneruje krótki i przyciągający uwagę opis odcinka. To samo dotyczy tworzenia tytułów – proces jest taki sam, a wynik może zaskoczyć swoją trafnością.

Pomimo prostoty tego zadania, wielu twórców może mieć z nim problem. Przygotowanie opisu, który jest zgodny z treścią odcinka i nie wprowadza słuchacza w błąd, wymaga nie tylko zrozumienia kontekstu, ale także pamięci dotyczącej poruszanych tematów. Narzędzia AI eliminują te problemy, pozwalając na tworzenie dokładnych i atrakcyjnych opisów w oparciu o transkrypcje, bez konieczności wielokrotnego przesłuchiwania odcinka.

Przygotowanie postów do mediów społecznościowych

Podobnie jak w przypadku opisów odcinka, narzędzia AI mogą również pomóc w tworzeniu postów do mediów społecznościowych. Na podstawie transkrypcji podcastu, bloga lub wideo, GPT-4 jest w stanie generować kilka różnych postów, które można później wykorzystać do promocji treści.

Obecnie dzięki możliwości łączenia się chatGPT ze stroną internetową możliwości w tym zakresie stają się jeszcze łatwiejsze (brak konieczności kopiowania fragmentów tekstu do narzędzia, wystarczy wskazać odpowiedni adres). 

Automatyczne tworzenie rozdziałów na YouTube

Znaczniki czasu, mogą być niezwykle pomocne w tworzeniu spisu treści dla podcastu lub wideo. Poprzez oznaczanie konkretnych momentów w transkrypcji, możemy generować spis treści, który dokładnie pokazuje, kiedy omawiane są określone tematy.

Jest to istotne z kilku powodów. Po pierwsze, poprawia doświadczenia użytkownika, umożliwiając mu szybkie przeszukanie materiału w poszukiwaniu interesujących go fragmentów. Po drugie, ma kluczowe znaczenie dla SEO, szczególnie w kontekście YouTube, gdzie można tworzyć rozdziały z czasowymi ramami.

Choć wydawać by się mogło, że to zadanie jest skomplikowane i czasochłonne, przy odpowiednim poleceniu dla narzędzi AI jak GPT-4, może być ono zdecydowanie ułatwione. 

AI jest w stanie przetworzyć transkrypcję i wygenerować spis treści o wysokiej jakości, co ostatecznie przyczynia się do znacznej oszczędności czasu. Osobiście w tym celu wykorzystuję narzędzie Descript

Wybór fragmentów do promocji w mediach społecznościowych

Kiedy mamy do czynienia z formatem wideo lub podcastem, warto wykorzystać transkrypcję do wybrania konkretnych fragmentów, które mogą być później użyte do promocji naszej treści. Takie „kawałki” materiału mogą służyć jako zwiastun na platformach społecznościowych takich jak Instagram czy TikTok, przyciągając uwagę potencjalnych odbiorców.

Za pomocą narzędzi AI, takich jak GPT-4, możliwe jest automatyczne wybranie takich fragmentów na podstawie transkrypcji. Narzędzie to może wygenerować odpowiedniej długości fragmenty, które szybko przyciągną uwagę odbiorców. Dzięki temu możliwe jest tworzenie serii wycinków do promocji głównego materiału wideo na różnych platformach społecznościowych. To zdecydowanie zwiększa zasięg naszej treści i pozwala na dotarcie do nowych odbiorców.

Tworzenie fragmentów podcastu 

Headliner to jedno z narzędzi, które może znacznie uprościć proces tworzenia fragmentów podcastu. Możliwe jest automatyczne generowanie fragmentów, jednak lepiej ręcznie wybrać i przyciąć materiał, aby zapewnić największą atrakcyjność dla odbiorcy. 

Z pomocą Headlinera możesz stworzyć 5-10 takich fragmentów w pół godziny. Dodatkowo narzędzie oferuje prostą, animowaną wizualizację podcastu, co dodaje profesjonalizmu i estetyki.

Wpisy na bloga zoptymalizowane pod SEO 

Tworzenie wpisów na bloga zoptymalizowanych pod SEO jest kluczowe dla skutecznego pozycjonowania w sieci. Narzędzia takie jak NeuronWriter mogą pomóc w tym procesie, prowadząc nas przez każdy etap tworzenia wpisu. 

Po wybraniu istotnego dla nas słowa kluczowego lub tematu, narzędzie pomoże nam w stworzeniu szkieletu wpisu, a następnie wykorzystać sztuczną inteligencję do napisania konkretnych fragmentów.

Tworzenie postów karuzelowych 

Ostatnim, ale nie mniej ważnym przykładem zastosowania AI w twórczości contentowej jest tworzenie postów karuzelowych na podstawie tekstu lub transkrypcji. Po przygotowaniu transkrypcji lub tekstu bloga możemy wykorzystać AI do wybrania konkretnych fragmentów i ułożenia ich w historię, którą można podzielić na konkretne slajdy. 

Takie posty karuzelowe są szczególnie atrakcyjne na platformach społecznościowych, takich jak LinkedIn czy Instagram, pozwalając nam dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.

Redystrybucja treści AI

Podsumowując, celem redystrybucji treści jest dotarcie do jak najszerszego grona odbiorców – zarówno tych, którzy są naszymi głównymi użytkownikami, jak i tych, którzy korzystają z różnych platform mediów społecznościowych. 

Zachęcam do skorzystania z Content Machine – procesu redystrybucji, który oszczędzi Ci mnóstwo czasu na samodzielnym tworzeniu treści. 

Jedną z części CM są gotowe prompty, czyli polecenia dla chatGPT, które są ciągle aktualizowane i optymalizowane. Pozwoli to na skuteczne i efektywne korzystanie z najnowszych rozwiązań technologicznych. 

Pamiętajcie, to tylko niewielki fragment tego, co oferuje Content Machine. Więcej szczegółów znajdziecie w opisie.

Użyj kodu: GHPP, by uzyskać dodatkową zniżkę dla słuchaczy i czytelników mojego bloga (oferta limitowana czasowo).

PS: Przeczytaj także poprzednie wpisy z tej serii:

Jak szukać pomysłów na treści

3 kategorie treści, które musisz tworzyć w swoim biznesie

8 sposobów na generowanie pomysłów na treści, których chcą twoi odbiorcy

Witaj w drugim wpisie z czteroczęściowej serii poświęconej content marketingowi. Seria ta została stworzona z okazji premiery produktu Content Machine, mojego procesu dystrybucji i redystrybucji treści. Dzięki niemu, z jednej treści stworzysz ich 30-50 kolejnych, które będą pracować na Twój biznes przez wiele miesięcy, a nawet lat. Dowiedz się więcej o Content Machine (wpisz kod GHPP w koszyku, by otrzymać specjalną ofertę dla czytelników!).

By jednak móc przejść do redystrybucji treści, najpierw musimy stworzyć dobrą treść, której chcą Twoi odbiorcy. W tym wpisie pokażę Ci 8 sposobów jak generować pomysły na treści.

Ważne jest również dostosowanie ich do różnych grup odbiorców na różnych etapach podejmowania decyzji. O tym mówiłem w poprzednim wpisie, gdzie pokazuję 3 kategorie treści, które warto tworzyć w biznesie

Ponad rok temu powstał wpis na podobny temat – generowanie pomysłów na treści. Jednak dzisiaj przyjrzymy się innym sposobom oraz tym, które nie były wcześniej znane ze względu na rozwój technologii, takich jak narzędzia wspierane sztuczną inteligencją. 

Zaczynamy zatem!

Sposób 1: Własna wyszukiwarka na stronie

Jednym ze skutecznych sposobów na generowanie pomysłów na treści jest wykorzystanie własnej wyszukiwarki na swojej stronie internetowej. Choć wyszukiwarka Google może być przydatna, posiadanie wyszukiwarki na swojej stronie internetowej, która przeszukuje tylko Twoje treści, przyniesie Ci wiele cennych danych. 

Po pierwsze, ułatwia to życie Twoim użytkownikom, gdy chcą znaleźć coś bardzo konkretnego w Twoich treściach. Po drugie, jest to bardzo cenna baza wiedzy o tym, czego szukają Twoi słuchacze, czytelnicy czy widzowie – zwłaszcza Twoja najbardziej zaangażowana grupa odbiorców.

Aby w pełni wykorzystać możliwości takiej wyszukiwarki, skonfiguruj narzędzie analityczne, takie jak Google Analytics, aby zbierać dane na temat tego, czego dokładnie szukają Twoi użytkownicy. Wtedy będziesz mógł zobaczyć konkretne frazy, wpisywane w wyszukiwarce wewnętrznej. Poznasz także częstotliwość takich wyszukiwań. 

Sposób 2: Zapytaj swoich odbiorców

Jeśli już teraz gromadzisz społeczność wokół siebie lub Twojej marki, to po prostu zapytaj odbiorców o tematy, problemy, wyzwania, jakie możesz zaadresować w swoich treściach. Nawet jeśli nie gromadzisz dziś własnych odbiorców, możesz wykorzystać np. grupy dyskusyjne na Facebooku, aby zadać tego typu pytanie.

Sposób 3: Zapytaj handlowców

Trzeci sposób na generowanie pomysłów na treści, szczególnie na późniejszych etapach lejka sprzedaży, polega na zapytaniu członków Twojego zespołu, którzy mają bezpośredni kontakt z klientami. Może to obejmować handlowców, account managerów, project managerów czy inne osoby, które współpracują zarówno z potencjalnymi klientami w procesie sprzedaży, jak i z tymi już pozyskanymi. 

Dzięki rozmowom z tymi osobami dowiesz się, jakie problemy i wyzwania mają odbiorcy. Wiedza ta może być dla Ciebie inspiracją do tworzenia treści, które wyjaśnią konkretne problemy. 

Takie treści będą nie tylko odpowiadały na pytania potencjalnych klientów, którzy mogą je znaleźć w wyszukiwarce, ale także stanowić narzędzie pracy dla Twojego zespołu. Zamiast odpowiadać ciągle na te same pytania, osoby w Twoim zespole będą mogły skierować klientów do stworzonych treści, które zawierają dokładne wyjaśnienia, nagrania czy materiały graficzne, pomagające klientom uporać się z danym problemem.

Sposób 4: Przeprowadź kampanię ASK

Kampania Ask to po prostu kampania, której celem, zamiast działań sprzedażowych, jest po prostu zebranie odpowiedniej ilości informacji. Mechanizm jest prosty:

Stwórz landing page i osadź na nim prostą ankietę z konkretnymi (koniecznie otwartymi!) pytaniami. Taka kampania powinna być anonimowa, nienastawiona na generowanie leadów czy zbieranie adresów e-mail.

Uruchom kampanie reklamowe (PPC) na Facebooku, Google Ads, YouTube itp., które będą kierowały ruch do tego landing page. Możesz skierować się do osób, które już Cię kojarzą, ale również do zimnych odbiorców, jeśli jesteś w stanie dobrze dobrać grupę docelową.

Zgromadź wszystkie odpowiedzi w Google Sheets i przeanalizuj

➡ Opcjonalnie: możesz podziękować odbiorcy, oferując wartość po udzieleniu odpowiedzi (może się to wiązać z koniecznością podania adresu email lub nie).

Kampania ASK dostarczy Ci inspiracji na wartościowe treści, których potrzebują Twoi odbiorcy. Jednocześnie, jeśli zbierzesz dużo odpowiedzi, może stanowić kopalnię wiedzy na temat tego, jak formułować swoje propozycje, budować komunikację na swoim landing page, a nawet jak projektować swój produkt czy ustalać ceny. 

Sposób 5: Answer the public

Answer The Public, to serwis, który po wpisaniu danej frazy kluczowej wygeneruje Ci kilkadziesiąt pytań, jakie użytkownicy internetu zadają w związku z tym tematem. 

Serwis jest bezpłatny dla trzech wyszukiwań dziennie, więc możesz zebrać całkiem sporo informacji na temat pytań związanych z Twoją frazą kluczową. Choć nie jest to najbardziej rewolucyjne narzędzie, często otwiera oczy na kierunki, w których Twoje treści mogą się rozwijać.

Narzędzie to szczególnie przyda się, gdy masz już sporo treści na dany temat i zastanawiasz się, w którą stronę się udać. Answer the Public inspiruje do pogłębiania tematów, tworzenia kolejnych treści na ten sam temat, ale z innego kąta, co pozwala rozwijać Twoją wiedzę i umiejętności w zakresie tworzenia wartościowych treści.

Sposób 6: Zadaj pytania po zapisie na newsletter

Jeśli interesuje Cię temat redystrybucji treści, to jest duża szansa, że prowadzisz także newsletter. Jak wykorzystać newsletter do generowania pomysłów na nowe treści? Znam dwa sposoby, które w przypadku Growthlettera sprawdzają się świetnie:

➡ Po zapisie na newsletter przez nowego użytkownika wyślij automatyczny email z podziękowaniem. W tej wiadomości możesz zapytać, jakie wyzwania mają Twoi odbiorcy, jakie treści chcieliby, abyś tworzył, czy nawet dać im do wyboru konkretne kategorie.

➡  Drugi sposób, w jaki możesz wykorzystać newsletter, to od czasu do czasu poprosić odbiorców o podobną akcję (czyli odpowiedź na newsletter z aktualnymi pytaniami, wyzwaniami czy problemami). 

Korzystając z tych informacji, nie tylko zbierasz wartościowe dane, ale także angażujesz swoich odbiorców i budujesz relacje z nimi. Dodatkowo te interakcje pomagają unikać filtrów antyspamowych, co pozytywnie wpłynie na dostarczalność Twoich kolejnych e-maili.

Sposób 7: Zadaj pytanie w grupie

Jednym ze sposobów na generowanie pomysłów na treści jest zadawanie pytań w prywatnej grupie na Facebooku, której jesteś administratorem. Prywatne grupy są preferowane, ponieważ motywują użytkowników do dołączania i udzielania się w dyskusji.

Możesz zadać pytania użytkownikom przed dołączeniem do grupy, by dowiedzieć się, jakie treści chcieliby zobaczyć zarówno w grupie, jak i innych kanałach, które prowadzisz. Zbierając te informacje, poznasz realne potrzeby Twojej grupy odbiorców, co pomoże Ci tworzyć treści, które będą dla nich wartościowe.

Dodatkowo, pytania, które zadajesz przed dołączeniem do grupy, mogą być wykorzystane do pozyskiwania informacji na temat Twojego produktu, cen, kanałów dotarcia do klienta czy tego, gdzie Twoi klienci spędzają czas.

Ważnym aspektem tego procesu jest automatyzacja. Warto skorzystać z narzędzi, które automatycznie zatwierdzają członków grupy na podstawie określonych kryteriów oraz zbierają odpowiedzi w arkuszu kalkulacyjnym, takim jak Google Sheets. Dzięki temu, będziesz mógł łatwo analizować odpowiedzi i wykorzystywać je do tworzenia treści, które będą odpowiadać na potrzeby Twojej grupy odbiorców. Jednym z takich narzędzi jest Group Collector.

Sposób 8: Wykorzystaj narzędzia AI

W dzisiejszych czasach, niewykorzystanie potencjału sztucznej inteligencji w generowaniu pomysłów na treści to przepalenie potencjału. Narzędzia oparte na AI potrafią przetwarzać zebrane dane i pomóc w formułowaniu odpowiednich treści, które zaspokoją potrzeby Twojej grupy docelowej.

Dzięki takim narzędziom, możemy na przykład użyć informacji pozyskanych z kampanii ASK i skorzystać z algorytmów sztucznej inteligencji do stworzenia treści odpowiadających na pytania i problemy naszych odbiorców. Wykorzystanie AI nie ogranicza się tylko do generowania treści, ale także może pomóc w analizie zebranych danych.

Zamiast spędzać czas na analizie informacji w arkuszach kalkulacyjnych, możemy przekazać te dane do narzędzi AI i poprosić je o sugestie na temat konkretnych tematów do naszych treści. Dzięki temu oszczędzamy czas i otrzymujemy wartościowe pomysły na treści, które zadowolą naszych odbiorców.

Podsumowanie

Przedstawione metody powinny dostarczyć Ci mnóstwo wartościowych pomysłów na treści, które będą interesować i angażować Twoich odbiorców. Pamiętaj jednak, że tworzenie treści to tylko część sukcesu w content marketingu. Zaleca się, aby 80% zasobów i czasu przeznaczyć na dystrybucję oraz redystrybucję treści w różnych formatach i kanałach, aby te materiały pracowały na rzecz Twojej firmy przez dłuższy czas.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak stworzyć mnóstwo wartościowych treści z jednego źródła, na przykład z podcastu, zapraszam do Content Machine. To sprawdzony proces, który możesz zastosować we własnym biznesie, niezależnie od tego, czy tworzysz podcasty, blogi czy materiały wideo (wpisz kod GHPP w koszyku, by odebrać specjalną zniżkę dla czytelników tej serii wpisów!)

Dodatkowo, zachęcam do zapisania się na Growthletter– bezpłatny newsletter, który trafia do Twojej skrzynki co środę. Znajdziesz w nim wiele inspiracji, narzędzi i taktyk związanych z growth hackingiem. 

3 kategorie treści, które musisz tworzyć w swoim biznesie [GHPP 89]

Dzisiejszy wpis rozpoczyna krótką, czteroczęściową serię wpisów na temat content marketingu. W tych wpisach skupię się na tym, jak tworzyć, promować i dystrybuować treści, które przynoszą efekty biznesowe. Omówię też, jak planować i publikować materiały, aby osiągnąć jak największe rezultaty sprzedażowe.

Posłuchaj 89. odcinka GHPP

Content Machine

Nowa seria o content marketingu zbiega się z promocją mojego nowego produktu o nazwie Content Machine.

Content Machine to nic innego jak proces redystrybucji treści pozwalający na tworzenie kilkudziesięciu kawałków treści na podstawie każdego bloga, podcastu czy wideo, jakie publikujesz w sieci. 

Sprawdź szczegóły Content Machine i dołącz w promocyjnej przedsprzedaży!

Trzy kategorie treści, które warto tworzyć w swoim biznesie

W dzisiejszym wpisie omówimy 3 typy treści, jakich potrzebuje Twój biznes do zdobywania klientów na różnych etapach lejka sprzedaży.

Zrozumienie tego elementu jest niezwykle istotne. Firmy często skupiają się wyłącznie na jednej z kategorii – np. treściach na późnych etapie lejka, przez co mają problem, by prowadzić klienta przez cały proces. 

Fazy klienta

Możemy zakładać, że nasz potencjalny klient, którego chcemy zdobyć dzięki tworzonym treściom, znajduje się w jednej z 5 faz.

Faza 1: Nieświadomi

Klient nie wie zarówno o Twoim istnieniu, jak i w ogóle istnieniu problemu, który rozwiązujesz.

Cel treści do osiągnięcia na tym etapie: dotarcie do odbiorcy i zwrócenie jego uwagi. Ważne jest, aby nie tworzyć treści typowo sprzedażowych, a raczej takich, które zaciekawią odbiorcę.

Faza 2: Świadomi problemu

Klient nie wie o Twojej firmie, ale wie o istnieniu problemu. Nie jest jednak zaznajomiony z możliwymi rozwiązaniami.

Cel treści do osiągnięcia na tym etapie: uświadomienie możliwych rozwiązań problemu.

Faza 3: Świadomi rozwiązań

Klient nie wie o Twojej firmie, ale wie o istnieniu problemu oraz zna dostępne opcje jego rozwiązania.

Cel treści do osiągnięcia na tym etapie: edukacja odnośnie rozwiązania problemu przez Twój produkt lub usługę.

Faza 4: Świadomi produktu

Klient zna problem, możliwe rozwiązania oraz jest świadomy istnienia Twojego produktu.

Cel treści do osiągnięcia na tym etapie: aktywowanie odbiorcy w procesie sprzedaży (akcją tą może być formularz zapisu do newslettera, śledzenie dalszych treści w budowanych mediach czy nawet pierwsza akcja sprzedażowa).

Faza 5: Zaangażowani odbiorcy

Odbiorcy, którzy znają Cię świetnie i regularnie śledzą Twoje treści. Część z nich być może korzystała z Twoich produktów na początkowych etapach drabiny wartości.
Cel treści do osiągnięcia na tym etapie: budowanie silnych relacji z odbiorcami i motywowanie do podejmowania dalszych akcji zakupowych.

Jak widzisz, Twoi odbiorcy będą znajdować się na bardzo różnych fazach podejmowania decyzji i świadomości o istnieniu Twojej firmy czy nawet samego problemu. Dobra wiadomość jest jednak taka, że wszystkie 5 faz będziesz w stanie zaadresować zaledwie 3 kategoriami wpisów.

3 kategorie treści

Jeśli znasz pojęcie lejków sprzedażowych, to najpewniej znane są Ci poniższe pojęcia:

TOFU (top of the funnel – początek lejka sprzedaży)

MOFU (middle of the funnel – środek lejka sprzedaży)

BOFU (bottom of the funnel – dół lejka sprzedaży)

Obrazują one, na którym z etapów znajduje się Twój odbiorca i właśnie tego typu, uproszczony do 3 etapów schemat polecam stosować Ci w kontekście tworzonych treści.

Potrzebujesz zatem treści z następujących kategorii

Kategoria 1: Łapacze uwagi. 

Cel: możliwie szeroko złapać uwagę grupy idealnych odbiorców i zdobyć pierwsze zaangażowanie w stosunku do treści.

Uwagi: to typ treści kierowany do pierwszej fazy odbiorców. Ludzi, którzy jeszcze Cię nie znają, a co więcej nie znają nawet problemu, który rozwiązujesz (lub znają go słabo). Treści te powinny opierać się zdecydowanie bardziej na emocjach niż na merytoryce. Nie mają sprzedawać Twoich produktów i usług. Celem jest możliwie szerokie dotarcie do odbiorców, warto zadbać więc o potencjał wirusowy, lekką do strawienia formę i zaangażowanie odbiorców w stosunku do treści.

Kategoria 2: Treści pomocowe. 

Cel: edukacja o problemach, możliwych rozwiązaniach i Twoim własnym produkcie.

Uwagi: to główny typ treści, który będziemy tworzyć w ramach swoich działań content marketingowych, który adresowany będzie do aż 3 faz odbiorców wspomnianych wyżej (2,3 oraz 4).

Treści powinny dotyczyć pogłębiania problemów, pokazywania możliwych rozwiązań, oraz pokazywania Twojego własnego produktu jako rozwiązania problemów. Treści te powinny także kierować do kolejnych akcji (np. kolejnych treści czy akcji sprzedażowych np. umówienia rozmowy).

Kategoria 3: Treści relacyjne. 

Cel: budowanie relacji z najbardziej zaangażowanymi odbiorcami

Uwagi: to treści, które mniej skupiają się na problemach i rozwiązaniach. Trafiają do ostatniej fazy odbiorców (faza 5) i mają za zadanie angażować  i budować zaufanie i relacje do Ciebie jako osoby, lub do Twojej marki. W tej kategorii znajdą się treści pokazujące codzienne życie, treści hobbystyczne, treści z zakresu CSR (np. wsparcie akcji społecznych), treści związane z zespołem Twojej firmy, kulisy jej prowadzenia czy powstawania nowych produktów.

Proporcje treści

Jakie powinny być proporcje treści w danych kategoriach? Nie ma jednej odpowiedzi, ale możemy przyjąć mniej więcej następujące liczby:

Kategoria 1 – 30% wszystkich treści

Kategoria 2 – 60% wszystkich treści

Kategoria 3 – 10% wszystkich treści

Podsumowanie

Mam nadzieję, że te informacje pomogą Wam lepiej planować i tworzyć treści, które będą skuteczne w osiągnięciu celów biznesowych.

Jak wspomniałem wcześniej, w kolejnych wpisach będę omawiał jeszcze więcej ciekawych tematów, takich jak generowanie pomysłów na treści, wykorzystanie sztucznej inteligencji w redystrybucji treści i wiele innych.

Jeszcze raz zachęcam do sprawdzenia Content Machine – mojego procesu redystrybucji treści, który zawiera krok po kroku wskazówki dotyczące tworzenia skutecznych treści w szybki sposób.

Dołącz do Content Machine w promocyjnej przedsprzedaży i zbuduj swoją strategię redystrybucji treści. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Jeśli jesteś gotowy, aby opracować kompleksowy plan wzrostu dla swojego biznesu, zapraszam również na mój Growth Plan. Kliknij tutaj, aby umówić bezpłatną konsultację i dowiedzieć się, czy mój program jest dla Ciebie.

Nie krępuj się zainwestować w swoją wiedzę i rozwój – oferuję gwarancję satysfakcji dla moich produktów, a moim celem jest 100% zadowolonych klientów. Spróbuj, a jeśli nie będziesz zadowolony, po prostu napisz do mnie, a zwrócę Ci pieniądze bez zbędnych pytań.

Do zobaczenia za dwa tygodnie!

4 zasady psychologii sprzedaży, które musisz znać

Jestem zdania, że wiedza na temat psychologii to podstawa w pracy każdego marketera i przedsiębiorcy. Bez zrozumienia tego, co wpływa na decyzje naszych potencjalnych klientów, ciężko będzie nam projektować skuteczne kampanie w świadomy sposób. 

W tym wpisie przedstawię Ci cztery fundamentalne zasady z zakresu psychologii sprzedaży. Nie znajdziesz tu żadnej magii, ale właśnie te podstawowe elementy, z którymi stykamy się na co dzień – często nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Chciałbym zaznaczyć, że moim celem nie jest uczenie Cię, jak manipulować klientami, ale raczej jak wykorzystać te zasady w etyczny sposób, aby sprzedawać wartościowe produkty i usługi. Wierzę, że tworzysz odpowiednią wartość dla Twoich klientów i wykorzystasz tę wiedzę do sprzedaży rzeczy, które naprawdę pomagają innym, a nie do wprowadzania ludzi w błąd.

Posłuchaj 88. odcinka podcastu

Zatem zapraszam do zapoznania się z czterema kluczowymi zasadami psychologii sprzedaży, które pomogą Ci zbudować skuteczne kampanie sprzedażowe online.

Zasada wzajemności

Zasada wzajemności opiera się na prostej idei: ludzie mają skłonność do odwzajemniania otrzymanych przysług. Nie jest to szczególnie skomplikowana zasada, ale warto zrozumieć jej istotę oraz zastosowania w praktyce.

Przykłady:

Otrzymując coś bezkosztowo, klient jest zadowolony i może poczuć chęć odwzajemnienia się za otrzymanie czegoś darmowego. Wzajemność można zaobserwować również w przypadku udostępniania materiałów swoim klientom, takich jak tzw. lead magnetów – darmowe webinary, e-booki czy inne materiały edukacyjne. 

Dostarczając takiej wartości za darmo, często możemy liczyć na to, że osoba, która otrzymała coś od nas, wróci z zamiarem dokonania zakupu.

Jeszcze lepszym przykładem wykorzystania zasady wzajemności w marketingu online są darmowe audyty. Pokazując klientom, jak mogą rozwiązać problem, a nawet dostarczając im całkowitą ścieżkę do rozwiązania, teoretycznie nie oczekujemy niczego w zamian. 

Jednak liczymy na to, że zasada wzajemności zadziała – klient, który otrzymał od nas coś wartościowego za darmo, wróci po więcej, być może już w formie płatnej współpracy czy zakupu produktu, który pomoże rozwiązać problem, który przed chwilą zidentyfikowaliśmy. 

Zasada społecznego dowodu słuszności (social proof)

Ludzie często podążają za innymi ludźmi, jeśli nie są pewni swoich decyzji. Innymi słowy, potwierdzenie wyboru przez osoby podobne do nich sprawia, że łatwiej jest im podjąć decyzję. Ta zasada obejmuje szeroką kategorię znaną jako social proof, o tak zwany społecznym dowodzie słuszności nagrałem nawet cały odcinek podcastu.

Social proof jest ważnym elementem marketingu w świecie online. Ciekawym aspektem jest to, że rekomendacje czy potwierdzenia nie muszą pochodzić od osób, które nasz odbiorca zna. Ważne jest jednak, aby były to osoby o podobnych problemach lub w podobnej sytuacji. Na przykład, opinie firm z tej samej branży będą zazwyczaj bardziej skuteczne niż opinie osób z innej branży.

Najbardziej oczywistymi przykładami społecznego dowodu słuszności są opinie klientów, które możemy wyświetlać na naszej stronie. Inne przykłady obejmują liczby, które wskazują na to, że to, co robimy, jest wartościowe – na przykład ilość obsłużonych firm, średnie wyniki generowane dla klientów, liczba lajków czy komentarzy w mediach społecznościowych, czy liczba subskrybentów na YouTube. 

Chociaż te liczby nie powinny być głównym celem w naszym biznesie, mają one pozytywny wpływ na decyzje odbiorców.

Innym przykładem dowodu społecznego są logotypy firm, z którymi współpracujemy, które możemy umieścić na naszej stronie. Szczególnie jeśli są to firmy znane naszemu odbiorcy, może to wpłynąć na jego decyzje.

Zasada autorytetu

Zasada autorytetu opiera się na przekonaniu, że ludzie są bardziej skłonni wierzyć, słuchać i podążać za osobami, które mają odpowiednią wiedzę, doświadczenia lub pozycję społeczną i zawodową. Jaskrawym przykładem tego mogą być reklamy środków medycznych, gdzie często występują osoby przedstawiane jako lekarze, nawet jeśli w rzeczywistości nimi nie są.

Warto zauważyć, że nawet aktorzy występujący w takich reklamach zwykle noszą białe fartuchy, co ma na celu wywołanie skojarzeń z lekarzem i przekonanie widzów o ich autorytecie. Dzięki temu, kiedy taka osoba poleca konkretny produkt, ludzie są bardziej skłonni mu zaufać i go kupić.

Zasada autorytetu działa także w mniej skrajnych przypadkach. Jeżeli jesteś w stanie przedstawić swoje doświadczenia, pozycję społeczną czy wiedzę jako autorytet, możesz na tym zyskać. Pokaż certyfikaty, nagrody branżowe czy osiągnięcia, które będą świadczyć o Twojej pozycji jako autorytetu.

Zasada niedostępności

Zasada niedostępności opiera się na przekonaniu, że rzeczy ograniczone pod względem ilości, czasu lub dostępności są dla nas bardziej atrakcyjne. Kiedy mamy poczucie, że możemy coś stracić, zyskujemy motywację do szybszego podejmowania decyzji o zakupie. Ta zasada jest również znana jako FOMO, czyli Fear of Missing Out, któremu również poświęciłem swego czasu oddzielny odcinek. 

W praktyce zasadę niedostępności można zastosować na różne sposoby:

Ograniczenie ilości produktów: Informując klientów o ograniczonej liczbie dostępnych produktów, możemy zachęcić ich do szybszego podjęcia decyzji o zakupie. Klienci boją się, że produkt może zniknąć, co sprawia, że chcą się nim zaopatrzyć, zanim będzie za późno.

Ograniczenie czasowe promocji: Stosując promocje czasowe, np. rabaty czy oferty specjalne, które trwają tylko przez kilka dni, zwiększamy poczucie pilności u klientów i motywujemy ich do szybszego podjęcia decyzji o zakupie.

Ekskluzywne oferty: Tworzenie limitowanych edycji produktów lub usług, dostępnych tylko dla określonej grupy klientów, sprawia, że te produkty wydają się bardziej atrakcyjne i pożądane. Klienci chcą być częścią wyjątkowej grupy osób, które mają dostęp do takich ofert.

Podsumowanie

Znasz już cztery podstawowe, wręcz fundamentalne zasady psychologii sprzedaży niezwykle przydatne, gdy chcemy budować skuteczne kampanie online. Osobiście uwielbiam zgłębiać tematykę psychologii sprzedaży, aby zrozumieć, jak podejmujemy decyzje i dlaczego to robimy (jako konsumenci).

Ta wiedza jest niezwykle istotna dla marketerów, przedsiębiorców i innych osób związanych z biznesem. Wiedząc o tych zasadach, można je łączyć z nowoczesnymi taktykami, strategiami i narzędziami, ale najpierw musimy zrozumieć podstawy stojące za procesami podejmowania decyzji zakupowych.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej na ten temat, daj znać w komentarzach. Z przyjemnością wrócę do tego tematu od czasu do czasu. 

Standardowo zapraszam do zapisania się na Growthletter, newsletter, który prowadzę, wysyłający w środowe południe sporo ciekawych treści dotyczących marketingu, a także do dołączenia do Growth Planu, w ramach którego możemy umówić bezpłatną rozmowę, podczas której dowiesz się o mojej metodyce budowania wzrostów w firmach i o tym, czy nadaje się również w Twojej.

Jak „bundlowanie” może zwiększyć twoją sprzedaż online? [GHPP 87]

Bundling to technika ustalania cen i sprzedaży, w której oferujemy kilka rzeczy w zestawie. Ma to sporo zalet, których poniżej trochę opiszę. Może się sprawdzić w Twojej firmie, jeśli zajmujesz się sprzedażą produktów (nie usług) i oferujesz ich większą ilość.

Posłuchaj 87 odcinka podcastu GHPP

Tylko bundle

To model, w którym produkty muszą zostać zakupione w ramach paczki. Dobrym przykładem jest tu Spotify, gdzie nawet pomimo tego, że słuchamy jednego gatunku muzycznego, musimy kupić dostęp do całego katalogu oferowanego przez ten serwis streamingowy. Podobnie jest z Microsoft Office – nawet w przypadku, gdy korzystamy jedynie z Excela – musimy kupić cały pakiet biurowy.

Model mieszany

Tu klient ma do wyboru dwie opcje – może kupić zestaw lub pojedynczo elementy tego zestawu. Przykładem jest kupno garnituru, gdzie do wyboru mamy zdobycie zestawu – marynarki, koszuli, spodni itd., ale również osobno każdego z tych elementów. Główną wartością idącą za kupnem zestawu jest z reguły niższa cena.

Co dają naszemu biznesowi sprzedaże w modelu bundle?

Dzięki temu zwiększamy średnią wartość zakupu. Ponadto możemy powiększyć metrykę Lifetime Value (o LTV mówiłem w tym odcinku podcastu). 

Poprawia się konwersja, a to wynika z tego, że w paczkach możemy sprzedawać drożej niż osobno, co może wydawać się nieintuicyjne, ale zaraz wytłumaczę, skąd to się bierze.

Możemy ukrywać ceny – w artykule, który zainspirował mnie do napisania tego odcinka (możesz go odnaleźć w źródłach podanych poniżej) znalazłem fajny przykład, który nieco zmodyfikuję – spędzając noc w luksusowym hotelu może on zaoferować Ci za pobyt 1900 zł. Wyobraź sobie sytuację, w której do tej oferty hotel oferuje Ci osobną dopłatę 30 zł za wodę mineralną, którą masz w pokoju. Brzmi zachęcająco? Ale hotel może też zaoferować Ci opłatę za noc w wysokości 1930 zł, gdzie ta woda będzie w cenie – która oferta brzmi lepiej?

Zwalnianie miejsca w magazynach

Można pozbyć się zalegających produktów. Ma to sens zwłaszcza dla e-commerce, kiedy pewne produkty nie są popularne i zajmują miejsce w magazynie. Dodając takie produkty do paczek z bardziej pożądanymi produktami, pozbycie się tego, co zalega, nie jest taki trudne.

Uproszczenie marketingu

Są takie firmy, które mają bardzo duży asortyment, ponieważ z reguły każdy z produktów musi zostać jakoś zaopiekowany marketingowo, co zwiększa koszty i poświęcony na to czas. Spinając kilka produktów w paczki, możemy zmniejszyć nakład pracy przeznaczony na marketing.

Trzymając się przykładu Spotify – gdyby sprzedawało pojedyncze piosenki, ludzie spędzaliby w nim o wiele mniej czasu – ciężko byłoby Ci odkrywać nowe utwory, gdy każdy musiałby zostać kupiony indywidualnie. Bundling to bardzo dobry pomysł w przypadku aplikacji, gdzie jak najdłuższy czas korzystania z aplikacji jest kluczowy.

Gdyby dilerzy samochodowi zamiast sprzedaży całych aut oferowali ceny osobno dla każdego komponentu zawartego w aucie, np. dla skrzyni biegów, podgrzewanych foteli, prawdopodobnie ciężko byłoby Ci wybrać cokolwiek i wybrałbyś innego sprzedawcę, który oferowałby samochód sprzedawany jako całość – nawet jeśli finalnie zapłacisz drożej.

Łatwiejsza edukacja klienta

Do tego dochodzi kwestia edukowania klienta o produktach. Dużo prościej jest – np. w przypadku Microsoft Office – dużo łatwiej jest informować ludzi, że oferujemy cały pakiet biurowy, który przyda się do tworzenia wszelkich rodzajów dokumentów. Wyobraź sobie sytuację, w której Microsoft sprzedaje wszystko osobno i musi tłumaczyć klientom każdy z programów zawartych w ten pakiet. Prawdopodobnie większości obecnych klientów nie chciałoby się nad tym zastanawiać i wybrałoby konkurencję, która miałaby w swojej ofercie paczkę.

Sensowne dobieranie produktów

Sprzedaż w wersji bundle jest bardzo atrakcyjna, ale pamiętajmy o tym, żeby te paczki były robione w sposób, który kompleksowo rozwiązuje potrzeby klienta. Unikajmy więc sytuacji, w których po prostu dobieramy do siebie niezwiązane ze sobą produkty tylko po to, żeby jak najszybciej się ich pozbyć.

Kotwiczenie cen

Aby działać skutecznie, dobrze jest wykorzystywać price anchoring. W przypadku tworzenia paczek – pokazujemy ceny osobnych produktów dostępnych w bundle’u.

Dla przykładu – sprzedaż książek. Możemy sprzedać książkę za 49 zł, jak i oferować ebooka – także za 49 zł. Do tego możemy dołożyć wersję w paczce – za 59 zł. Jeśli pokażemy wszystkie 3 oferty obok siebie, jest ogromna szansa na to, że klient wybierze tę lekko droższą, ale o wiele atrakcyjniejszą opcję.

Jeśli zajmiemy się sytuacją, w której nie ma opcji kupna osobnych produktów, i tak warto jest pokazać wartość poszczególnych z nich. Klient zauważy od razu, jak bardzo skorzysta na zakupie całej paczki (nawet jeśli nie ma opcji na pojedynczy zakup).

Czy bundling może się nie opłacać?

Może się zdarzyć, że wykorzystując tę strategię, nasza sprzedaż spadnie. Jest to zazwyczaj spowodowane tym, że źle dobraliśmy produkty do paczek. Aby uniknąć takiej sytuacji, warto jest znaleźć jedną, hipotetyczną sytuację, w której nasz klient jest w stanie odnaleźć wartość w każdym z elementów oferowanych w paczce.

Słowem zakończenia

Na tym możemy zakończyć nasz dzisiejszy wpis o bundlingu. Konkludując – jest to bardzo sensowna strategia, gdy oferujemy większą ilość produktów. Nie jest skuteczna, gdy oferujemy usługi i – co oczywiste – tylko jeden produkt (choć jeśli kilka – może już mieć sens).

Standardowo zapraszam do zapisania się na Growthletter, newsletter, który prowadzę, wysyłający w środowe południe sporo ciekawych treści dotyczących marketingu, a także do dołączenia do Growth Planu, w ramach którego możemy umówić bezpłatną rozmowę, podczas której dowiesz się o mojej metodyce budowania wzrostów w firmach i o tym, czy nadaje się również w Twojej.

Jak Figma pozyskała pierwszych 10 klientów i czego Twój biznes może się z tego nauczyć?

Być może kojarzysz narzędzie Figma? To przeglądarkowa aplikacja do projektowania grafiki, swoiste połaczenie Photoshopa i Canvy. I tak, zdaję sobie sprawę, że doświadczeni graficy zaraz mnie zjedzą… ale nie o funkcjonalnościach Figmy chcemy dziś rozmawiać. 

Dlaczego wspominam o tej marce? Jakiś czas temu została ona przejęta przez Adobe, swojego konkurenta biznesowego. Suma robi wrażenie – 20 miliardów dolarów. Choć życzę sobie i Wam jak najlepiej, sądzę, że większość z nas prawdopodobnie nie osiągnie 20 miliardów wyceny.

Jest to jednak jaskrawy przykład, który dobrze pokaże nam pewne schematy. Nawet będąc niezwykle skalowalnym biznesem, potrzebującym ogromnej liczby klientów na start korzystasz ze schematów pozyskiwania klienta identycznych jak w mikro firmach.

Co robiła Figma, by pozyskać swoich pierwszych 10 płacących klientów

Wykorzystanie sieci kontaktów

Zgodnie z przytaczaną przez CEO Figmy, Dylana Fielda, historią, na początku działalności zarządzający startupem rozmawiali praktycznie z każdym projektantem graficznym, którego tylko mieli okazję złapać na swojej drodze. 

Robili tak, aby zebrać jak najwięcej informacji zwrotnych, które pozwoliłyby im zacząć zarabiać na usłudze.

Gdy źródło własnych relacji wyschło, po jakimś czasie zaczęli korzystać z Twittera w celu określania profili bardziej wpływowych grafików, do których mogli dotrzeć za pomocą kampanii mailowej, która przekazywała im koncepcję Figmy.

Jest to schemat stosowany bardzo często w przypadku szybko rosnących startupów.

Zlokalizowanie skupisk potencjalnych klientów

Tak jak w przypadku Figmy źródłem potencjalnych klientów był Twitter, tak i w przypadku każdej firmy/startupu, określenie miejsc, w których najłatwiej dotrzeć do pierwszych klientów, jest kluczowe. Nie są to działania skalowalne, ale dla pierwszych efektów są one bardzo skuteczne.

Zlokalizuj, gdzie są Twoi klienci, bądź tam i buduj relacje!

W przypadku Figmy na tym etapie sprawdził się cold mailing. Gwoli uściślenia – informacje, które były zbierane o prospektach, były bardzo obszerne, a wiadomości możliwie maksymalnie personalizowane, co na pewno przełożyło się na sukces kampanii.

Taka strategia nie skaluje się dobrze, ale może okazać się niezwykle pomocna na początku działalności – unikając wpychania na siłę naszego produktu czy usługi, oferując w zamian wysłuchanie potencjalnych klientów, poznanie ich bolączek, a dopiero później ewentualna próba sprzedaży (jak najmocniej nawiązująca do wysłuchanych problemów klienta), zrobimy wielokrotnie lepsze wrażenie niż za pomocą maili wysyłanych automatycznie do każdego i brutalnych prób sprzedażowych.

Pamiętaj, że społeczności, które gromadzą Twoich odbiorców, to nie jest market, w którym wybierasz swoich klientów. Buduj swoją markę, pomagaj, rozwiązuj problemy. Bądź częścią tej społeczności, a nie nachalnym sprzedawcą. Gdy przyjdzie pora na kontakt sprzedażowy, masz znacznie większe szanse. 

Większość startupów pozyskuje pierwszych klientów na jeden z trzech sposobów

Pierwsza z tych grup to relacje, które założyciele mieli jeszcze przed poważnych startem biznesu. 

To grupa bardzo szeroka, bo nie mówimy tu tylko o znajomych, ale także o ludziach poznanych przy okazji różnego rodzaju networkingów, uczestnictwa w inkubatorach, a nawet znajomych tych ludzi (i znajomych tych znajomych, świat jest mały).

Druga to wejście w środowisko, w którym ci klienci się obracają. Bardziej partyzanckim sposobem będzie określenie konkretnych nazwisk i kontakt bezpośredni z nimi. Cold mailing i social selling jak najbardziej działają. Problemem jest natomiast używanie tych metod w sposób, który – delikatnie określając – nie zachęca do zakupu.

Jest jeszcze trzeci sposób, który może nam się przydać, jeśli robimy coś naprawdę innowacyjnego. To zasięgi, które osiągamy przy pomocy mediów. Nie było tak w przypadku Figmy, ale warto zaznaczyć, że to również dźwignia, którą wykorzystywało wiele firm na początku drogi. 

Gdzie tu odniesienie do Twojej firmy?

Jasne, Figma urosła niezwykle szybko, setki innych startupów też. Ważną lekcją z ich przykładów jest to, że marki te nie budowały od razu procesów sprzedażowych nastawionych na pozyskiwanie tysięcy klientów. 

W zamian skracały proces i robiły wszystko, aby jak najszybciej zderzyć swój pomysł z rynkiem, jak najszybciej zdobyć pierwszy feedback i wykorzystać go w procesie budowy modelu biznesowego.

Nawet jeśli na początku nikt nie zdecyduje się na zakup, mamy okazję, aby dowiedzieć się, dlaczego nasz produkt czy usługa się nie sprzedaje – i jest to równie cenne, co ewentualne zarobione pieniądze, ponieważ dzięki temu możemy stworzyć coś, co zacznie się sprzedawać o wiele skuteczniej od pierwotnej koncepcji.

Dlatego uważam sytuację, w której wymyślamy problem, który będziemy rozwiązywać, nie weryfikujemy go, tworzymy reklamę na Facebooku i czekamy, aż zaczną spływać do nas zamówienia, za mało sensowną. Po pierwsze – prawdopodobnie nic nie sprzedamy, po drugie – zamykamy się na informacje zwrotne od klientów.

4 wnioski nt. pozyskiwania pierwszych klientów

W tym podcaście zazwyczaj skupiam się na skalowalnych działaniach. Dziś natomiast kilka wniosków o pozyskiwaniu pierwszych odbiorców, gdzie skalowalność działań nie powinna być najczęściej decydującym czynnikiem. 

Wniosek 1

Początki działalności nie są skalowalne. Na początku ważniejsze będzie zderzenie założeń z potrzebami rynku, dogranie procesów i samego produktu. 

Wniosek 2

Wykorzystaj swoją sieć kontaktów jako początkowe źródło pozyskiwania klientów. To bardzo często właśnie ludzie, z którymi masz bezpośrednie relacje, będą tymi, którzy jako pierwsi zdecydują się dać szansę Twojemu produktowi.

Masz tu znacznie więcej zbudowanego zaufania, które powinno zdecydowanie skrócić ścieżkę sprzedaży. 

Wniosek 3

Bądź w miejscach, w których są Twoi klienci. Buduj relacje i rozwiązuj problemy swoich idealnych klientów. 

Jeśli nie masz zbyt dużo kontaktów bezpośrednich (które pasowałyby do Twojego produktu) to prawdopodobnie tu znajdziesz swoich pierwszych klientów. 

Pamiętaj, że to maraton, a nie sprint. Nikt nie lubi spamerów. Warto zaplanować budowanie relacji z idealnymi klientami jeszcze przed startem produktu i sprzedaży. Jeśli wiesz, że będziesz chciał rozwiązywać konkretny problem konkretnej grupy odbiorców za 3 miesiące, pół roku czy rok, to warto już teraz być w społecznościach, gdzie są Twoi potencjalni nabywcy. 

Wniosek 4

Stawiaj na kanały, z których pozyskasz dużo feedbacku.

To kluczowe. Marże i zyski na samym początku nie są tak ważne, jak odpowiednia informacja zwrotna z rynku, która pozwoli Ci dostosować produkt i procesy.

Kontakt bezpośredni nie ma więc tu sobie równych. Poświęcaj sporo czasu na rozmowę z klientami i potencjalnymi klientami i nie deleguj tego elementu od razu. 

Podsumowanie

Pozyskiwanie pierwszych klientów jest zupełnie inną grą niż pozyskanie kolejnych. Niezależnie czy jesteś startupem z ambicjami na miliardy wyceny, czy małym biznesem usługowym. Początki w obu przypadkach będą wyglądały podobnie.

Jeśli jesteś już w tym miejscu, wypada mi podziękować za Twój czas i zaprosić Cię w dwa ciekawe miejsca:

🚀 Growthlettera, który co tydzień na Twojej skrzynce mailowej, będzie informował o interesujących strategiach i trendach w marketingu (jest wersja free!),

🚀 Growth Planu, czyli bezpośredniej współpracy ze mną, podczas której zaplanujemy strategię wzrostu dla Twojego biznesu.



11 sposobów na zwiększenie konwersji w formularzach kontaktowych

W wielu biznesach, formularze to podstawowa konwersja, którą chcemy osiągać w działaniach on-line. Zadbanie o ten element na ostatniej prostej jest mega istotne. Przygotowałem 11 szybkich tipów, które pomogą Ci zoptymalizować formularze, by były skuteczniejsze i zbierały więcej kontaktów. 

Posłuchaj w 84 odcinku podcastu Growth Hacking Po Polsku

1. Zacznij od łatwych pól formularza.

Nie zrzucaj od razu bomby na swojego klienta i nie każ mu wypełniać trudnych pól, czyli takich, które albo wymagają dłuższego zastanowienia się, albo wymagają informacji, po które musi on sięgnąć głębiej, np. informacji z dokumentów firmowych itp. 

Zawsze zaczynamy od łatwych pól, takich jak: imię i nazwisko naszego odbiorcy, adres mailowy, a dopiero później cała reszta (o ile w ogóle ich potrzebujemy – patrz poniżej).

2. Zmniejsz liczbę pól formularza.

Im mniej pól do wypełnienia, tym lepiej. Każde dodatkowe pole, które umieścisz w formularzu, będzie zmniejszało konwersję z tych formularzy. 

Przyjmij zasadę, że zbierasz tylko te informacje, które są Ci niezbędne na danym etapie sprzedaży. Bardzo często w formularzach zbieramy informacje, które będziemy wykorzystywać dopiero w bardzo późnych etapach sprzedażowych. Możemy je uzupełnić później, na przykład po bezpośrednim kontakcie z klientem.

 3. Długie formularze podziel na etapy

Jeżeli potrzebujesz zebrać wiele informacji w formularzu, podziel go na etapy. Najpierw zbierasz jedną, dwie informacje np. imię i nazwisko swojego odbiorcy. Odbiorca klika dalej i widzi kolejne trzy pola do wypełnienia. Klika dalej, widzi kolejne trzy, cztery itd.

Po co to robimy? 

Po pierwsze, nie przerażamy odbiorcy od razu. Nie spada na niego bomba w postaci: „Masz tutaj 15 pól formularza i teraz drogi odbiorco poświęć 15 minut, żeby to wszystko wypełnić”

Po drugie, angażujemy odbiorcę w formularz małymi krokami. Z jednej strony nie przerażamy go na starcie, a z drugiej, gdy wypełni już te pierwsze pola, to często na naszą korzyść zadziała reguła zaangażowania.

Bardzo ważnym aspektem dzielenia długich formularzy na etapy jest to, że możemy też zbierać cząstkowe dane.

Jeżeli ktoś „odpadnie” na dalszych etapach formularza, np. na kroku 3 albo 4, to mamy już informacje z kroku 1 i 2, które możemy wykorzystać, kontaktując się z taką osobą albo stosując proste automatyzacje, które przypomną naszemu odbiorcy, że potrzebujemy jeszcze od niego danych z pozostałych kroków.

4. Zastosuj pasek postępu w długich formularzach.

Zasadniczo nie polecam stosowania długich formularzy, ale załóżmy, że z jakiegoś powodu potrzebujesz wybitnie długiego formularza. W takim przypadku pokaż odbiorcy progres, by wiedział, że niedługo koniec i przeszedł już większą część ścieżki, którą zaplanowałeś w formularzu. 

Możesz na przykład pokazać, że ktoś przeszedł już trzy z czterech kroków, które były zaplanowane lub pokazać pasek postępu, gdzie będzie widać, że ktoś jest już bardzo blisko końca formularza. 

5. Wykorzystaj social proof.

Jeżeli widzisz, że dużo osób dochodzi do miejsca, gdzie znajduje się formularz, ale z jakiegoś powodu go nie wypełnia, to warto bezpośrednio przy takim formularzu dodać też social proof, czyli tak zwany społeczny dowód słuszności: opinię Twoich klientów, loga firm, z którymi pracowałeś itd. 

O social proof mówiłem więcej w trzydziestym dziewiątym odcinku podcastu. 

6. Upewnij odbiorców, że są bezpieczni. 

Jeżeli formularze wymagają większej ilości wrażliwych informacji, np. ktoś musi dołączyć informacje o umowach czy skany dokumentów to warto upewnić odbiorców w tym, że są bezpieczni. 

Możesz pokazać zabezpieczenia Twojej strony, loga firm, które dbają o bezpieczeństwo tych danych albo np. podlinkować proces, który stosujemy w firmie, żeby te dane zabezpieczać i ściągnąć to ryzyko z barków naszego klienta. 

7. Pozbądź się opcjonalnych pól formularza. 

W punkcie drugim mówiliśmy już, że zbieramy tylko te informacje, które są nam niezbędne na danym etapie procesu sprzedaży. Jednocześnie, każde dodatkowe pole, nawet te opcjonalne, będzie zmniejszało konwersję. 

Patrząc więc logicznie, w większości przypadków opcjonalne pola formularza nie mają sensu.

Jeśli pole jest opcjonalne, to znaczy, że dana informacja o kliencie nie jest nam niezbędna (inaczej byłoby obowiązkowe). A jeżeli nie jest nam niezbędna i jednocześnie zmniejsza nam to konwersję, to powinniśmy ją po prostu wyrzucić. 

Czy będą od tego jakieś wyjątki? Oczywiście będą, natomiast w większości przypadków, opcjonalne pola po prostu nie mają większego sensu.

8. Przemyśl swoje call to action na przycisku. 

Przycisk wyślij, wyślij formularz czy skontaktuj się z nami nie zawsze będzie tutaj najlepszy.

Warto wykorzystać ten przycisk do tego, żeby trochę lepiej zmotywować naszych odbiorców, ale też, żeby poinformować ich, co się stanie. 

Przykładowo, na przycisku umieszczamy informację: uzyskaj bezpłatną konsultację albo uzyskaj bezpłatną wycenę.

Naszemu odbiorcy już na tym etapie serwujemy konkretną wartość, która komunikuje mu co się stanie po kliknięciu w przycisk. 

9. Stosuj strony podziękowania i mail potwierdzający. 

Automatycznie pokaż informacje o tym, co zadzieje się dalej w Twoim procesie sprzedaży.

W 41 odcinku podcastu znajdziesz 10 pomysłów na biznesowe wykorzystanie stron podziękowania

Jeżeli ktoś już się do Ciebie zgłasza, przeszedł najtrudniejszy etap, czyli podał swoje dane, to możesz wycisnąć maksimum efektów ze strony podziękowania.

We wspomnianym wyżej odcinku znajdziesz trochę inspiracji, ale nawet jeżeli nie chcesz robić niczego, o czym tam mówiłem, to warto wykorzystać stronę podziękowania, chociażby do tego, by informację, że wszystko się powiodło, formularz został wysłany i klient może np. spodziewać się naszego kontaktu w ciągu 24 godzin w formie e-mail. Tak, żeby Twój odbiorca był przygotowany na dalsze kroki. 

Nie jest to oczywiście poprawa konwersji na etapie wypełniania formularza, ale mimo wszystko jest to rzecz, która może poprawiać skuteczność sprzedażową z takich formularzy.

10. Przetestuj dodanie formularza above the fold, czyli przed linią załamania. 

Więcej o above the fold znajdziesz w 46. odcinku podcastu.

Przetestuj umieszczenie formularza w miejscu, które jest widoczne, zanim odbiorca zacznie przewijać stronę.

Niemniej testuj, jest tu słowem kluczem. Czasami np. w wersji mobilnej będzie to bez sensu, żeby stosować formularz tak wysoko. 

11. Zastosuj autouzupełnianie formularzy. 

Możesz to znać np. z Facebook Lead Ads, czyli reklam na Facebooku, które po kliknięciu nie przenoszą Cię do strony internetowej, tylko do formularza wewnątrz Facebooka.

Ten formularz jest już zazwyczaj wypełniony Twoimi danymi pochodzącymi z FB, czyli Twoim imieniem, nazwiskiem, adresem mailowym czy numerem telefonu.

Fakt, że ściągamy z odbiorcy konieczność wypełniania tych danych, może znacząco poprawić konwersję. 

Jeżeli korzystasz z rozbudowanych systemów marketing automation jak np. HubSpot, to podobne mechanizmy możesz stosować również na swojej stronie internetowej.

Jeśli wcześniej zebrałeś dane klienta (który np. zapisał się na newsletter czy webinar), to teraz będzie mógł z tych danych skorzystać np. w formularzy sprzedażowym.


Growth Hacking w Twojej firmie? Zaplanuj przewidywalne wzrosty dzięki metodyce Growth Plan – umów bezpłatną konsultację i sprawdź, jak mogę Ci pomóc.

👉 Dołącz do bezpłatnego Growthlettera.

5 skutecznych taktyk sprzedażowych z Growthlettera [PODCAST #80]

5 taktyk sprzedazowych

Z okazji okrągłego – 80 odcinka podcastu zebrałem  5 ciekawych taktyk publikowanych w ostatnich miesiącach w Growthlettere. Każda z nich dotyczy innego obszaru marketingu. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu i być może mój 90 lub 100 odcinek podstastu, również przybierze taką postać. 

Przy okazji zapraszam Was do dołączenia do mojego bezpłatnego Growthlettera. Jeżeli śledzicie go uważnie, to zapewne znacie poniższe taktyki i już czerpiecie z nich korzyści. Jeśli jeszcze nie śledzicie Growthlettera, to mam nadzieję, że dzisiejszy wpis zmotywuje Was do tego, by to zmienić. 

Zaczynamy!

🚀  Taktyka 1: Generowanie leadów z grup na Facebooku

Taktyka ta, mówi o generowaniu szans sprzedażowych bezpośrednio z grup na Facebooku. O ile fanpejdże na Facebooku moim zdaniem w ostatnich latach mocno tracą na znaczeniu, a ich zasięgi są coraz mniejsze, tak grupy na Facebooku wciąż mają bardzo duży potencjał biznesowy. Jakiś czas temu pokazywałem, jak budować bazę e-mail dzięki grupie na Facebooku.

Co jest największą wartością w kontekście lead generation w grupach na Facebooku? Możliwość śledzenia popytu i odpowiadanie na niego w grupach! 

Przykład?

👉 Ktoś pyta w grupie na Facebooku o konkretny produkt lub usługę.

Twoja firma powinna być w konkretnej grupie na Facebooku, by móc szybko odpowiadać na konkretne potrzeby. Zauważ, że osoba pytająca zwykle jest już na późnym etapie podejmowania decyzji zakupowej. Wie zatem, że szuka konkretnej firmy, konkretnej usługi, konkretnego produktu. Jeżeli Ty pojawisz się w odpowiednim momencie, to masz dużą szansę na pozyskanie nowego klienta.

Oczywiście jedną z opcji jest dodanie się do wielu grup z Twojej niszy biznesowej i śledzenie tego typu zapytań. Niestety w praktyce jest to mało przewidywalny i bardzo czasochłonny proces. Musiałbyś codziennie przeklikiwać każdą z grup i sprawdzać setki bądź tysiące postów, czy akurat nikt nie pytał o takie usługi jak Twoja, bądź o taki produkt jak Twój. Dlatego tutaj proces jest nieco inny.

👉 Krok pierwszy. Przygotowujemy listę grup związanych z naszą branżą.

👉 Krok drugi. Przygotowujemy listę słów kluczowych, których nasi odbiorcy zazwyczaj używają przy poszukiwaniu firm takich jak nasza.

W tym kroku najlepiej jest użyć wyszukiwarki i sprawdzić, jak wyglądały posty w przeszłości: jakich zapytań używali nasi potencjalni klienci wcześniej i jakich słów kluczowych używali?

👉 Krok trzeci. Dodajemy grupy i słowa kluczowe do narzędzi, które są w stanie monitorować grupy na Facebooku (również te prywatne).

Ja korzystam z narzędzia Devi. To wtyczka do Chrome’a, gdzie w pierwszej kolejności dodajemy się do konkretnej grupy i ustalamy słowa kluczowe. Następnie wtyczka analizuje wszystkie grupy na Facebooku, do których dołączyliśmy i które chcemy śledzić. Gdy tylko konkretne słowa kluczowe pojawią się w którejś z grup, wtyczka informuje nas o tym poprzez powiadomienie. Dzięki temu możemy bardzo szybko zareagować na zapytanie i pozostawić swój komentarz. 

👉 Krok czwarty. Bieżący monitoring.

W tym momencie pojawia się zagadnienie lead response time. Tak naprawdę 24 godziny oznaczają w tej taktyce całą wieczność. Najlepiej odpowiadać w ciągu godziny od zapytania, a jeszcze lepiej zrobić to ciągu jednego kwadransa. Aby wspomóc sobie ten proces, używam Type Desk. Takich narzędzi jest więcej np. TextExpander. Mają one predefiniowane odpowiedzi, których często używam przy określonych zapytaniach. Wystarczy użycie określonego skrótu klawiszowego, by pojawiła się cała odpowiedź. Czasem dopisuję pojedyncze zdania, jednak narzędzia tego typu z pewnością pozwalają zaoszczędzić mnóstwo czasu.

Generowanie leadów z grup na Facebooku to taktyka, która może mieć naprawdę wysokie zwroty z inwestycji:

👉 Naszym odbiorcą jest osoba, która szuka konkretnej firmy, usługi czy produktu. Znajduje się często na późnym etapie podejmowania decyzji.

👉 Zostawiamy komentarz, który może trafić do więcej niż jednej osoby. To oznacza, że wątek może przeczytać  kilkaset, a czasami kilka tysięcy odbiorców. Co ważne, komentarz ten zostaje na zawsze. Jeśli ktoś za pół roku wejdzie do tej grupy i użyje lupki, może na niego również trafić.

W rezultacie Twój komentarz może wygenerować więcej niż jednego leada. To proces tani, który może bardzo szybko zamienić się w sprzedaż.

🚀 Taktyka 2: Targetowanie za pomocą Twitter Ads

To dość niszowa taktyka w Polsce, natomiast sądzę, że jest godna zainteresowania. Taktyka ta, polega na stosowaniu bardzo dokładnych grup docelowych za pomocą systemu reklamowego Twittera. W systemie tym, mamy bardzo ciekawą opcję, która polega na tworzeniu listy konkretnych osób, które mają konto na Twitterze. Możemy wesprzeć się konkretnym narzędziem i zrobić to na większą skalę.

W Growthletterze polecałem narzędzie Create Target Audience. Za pomocą tego narzędzia możemy tworzyć duże listy osób np. wykorzystujących konkretne słowo kluczowe w swoim opisie bio na Twitterze. Przykład?

👉 Krok pierwszy. Targetujemy programistów, czyli tworzymy listę wszystkich osób, używających w swoim bio słowa programista bądź konkretnych języków programowania. 

Otrzymujemy wtedy listę kilkuset, kilku tysięcy, czy kilkunastu tysięcy osób, które pasują do naszego targetowania. Zauważ, że mówimy tutaj o zimnym ruchu. To znaczy, mówimy o odbiorcach, których nie znamy, którzy nie byli nigdy na naszej stronie, nie znają naszej marki, a mimo wszystko możemy ich targetowania bardzo dokładnie. 

👉 Krok drugi. Stworzoną listę wgrywamy do Twittera.

W tym miejscu znajdziesz dokładną instrukcję, jak to zrobić.

👉 Krok trzeci. Listę tę wybieramy jako swój target w tworzonej kampanii Twitter Ads.

W tym miejscu oczywiście również znajdziesz dokładną instrukcję, jak to zrobić.

🚀 Taktyka 3: E-mail marketing przy użyciu losowo generowanych kodów promocyjnych

Taktyka ta powstała na podstawie moich własnych testów. E-mail marketing to walka o liczby. To walka o open rate, CTR, o dostarczalność no i oczywiście o… konwersję. O tych zagadnieniach mówiłem już wcześniej w Growth hacking po polsku, także odsyłam Was do 75. odcinka podcastu, żeby poznać, jak poprawić te metryki. 

Wróćmy jednak do moich własnych testów. Jakiś czas temu testowałem dużą grupę odbiorców. Mowa o 80 000 leadach w bazie e-commerce. Przedmiotem moich testów były kody promocyjne. Założenia testu były dosyć proste. Wysyłaliśmy kod rabatowy dla obecnych subskrybentów z okazji majówki. Połowa bazy subskrybentów otrzymywała kod w stylu: majowka2022, natomiast druga połowa odbiorców otrzymywała losowo generowane kody jednorazowe np. xdpgrwf125, czyli zupełnie losowy ciąg znaków. Wyniki były dosyć zaskakujące

👉 Lepszą o 34% konwersję uzyskały losowo generowane kody. 

Pomijam tutaj liczbę konwersji i open rate wiadomości, bo to wprowadza za dużo zmiennych i liczby te, nie mają większego znaczenia w kontekście całego testu. Tutaj warto również zaznaczyć również fakt, że jeden test (nawet wykonany na dużej próbie) nic nie znaczy, chociaż miałem okazję go powtórzyć. Wynik? Ponownie wygrały kody generowane losowo, choć tutaj wynik nie był aż tak imponujący.

 👉 Dlaczego jednak to miało prawo zadziałać? 

Moim zdaniem losowo generowane kody, budują większe FOMO i poczucie ekskluzywności. Jeśli wysyłamy generyczne kody rabatowe, to odbiorca wie, że może z nich skorzystać każdy. Natomiast losowe kody budują poczucie, że ten konkretny kod jest tylko dla wybranej osoby i jeżeli z niego nie skorzysta, to okazja przepadnie. Gorąco zachęcam Was do przetestowania we własnych działaniach marketingowych.

🚀 Taktyka 4: Więcej linków do Twojej strony, czyli link building

Jestem przekonany, że znasz statystyki, które mówią o tym, że utrzymanie klienta jest wielokrotnie tańsze niż jego pozyskanie. Taktyka link buildingu, czyli zdobywania linków do strony internetowej, opiera się właśnie na tej zasadzie. Jeżeli ktoś już linkuje do naszej strony, to jest szansa na to, że zrobi to ponownie. Mając w głowie takie założenia, możemy przygotować krótką kampanię składającą się z 3 prostych kroków. 

👉 Krok pierwszy. Przechodzimy do narzędzia Google Search Console albo bardziej rozbudowanego narzędzia SEO.

Następnie sprawdzamy sekcję, która pokazuje nam, kto linkuje do naszej strony internetowej. Krótko mówiąc: sprawdzamy linki zewnętrzne prowadzące do naszej witryny.

👉 Krok drugi. Jeśli linków jest dużo, sprawdzamy, które witryny przekierowują do nas najczęściej. 

👉 Krok trzeci. Wysyłamy do wybranych stron krótkie podziękowanie za link, a także informację o nowych, ciekawych treściach, które mogliby podlinkować.

Jak widzisz to bardzo prosta taktyka, która może być niezwykle skuteczna. Przy dużej liczbie stron, które do nas linkują, jesteśmy w stanie podwoić ilość klików tylko przez tego typu kontakt. Jeżeli skala linków jest w Twoim przypadku bardzo duża, to możesz także rozważyć prostą kampanię cold mailową z wykorzystaniem takich narzędzi jak Woodpecker, które automatyzują follow up’y, czyli wiadomości przypominające.

🚀 Taktyka 5: Jak poprawić wyniki Google Ads w 2 minuty?

To jest jedna z tych taktyk, które lubicie najbardziej. Można ją wdrożyć w dosłownie kilka minut, a poprawia wyniki na bardzo długi czas, ponieważ nieustannie pracuje na nasz biznes. Takich taktyk znajdziecie bardzo dużo w moim Growthletterze. 

👉 W tej taktyce, chodzi o optymalizację reklam Google Ads, poprzez wykluczenie aplikacji mobilnych ze swojego targetowania.

Oczywiście ta taktyka  nie jest to regułą. Są biznesowe nisze, gdzie umiejscowienie reklam w aplikacjach mobilnych jest sensowne i wpływa pozytywnie na wyniki konwersji. Jednak w bardzo wielu przypadkach aplikacje mobilne dostarczają tak zwany śmieciowy ruch, generując przypadkowe kliknięcia i wyświetlenia reklamy, które są bardzo mocno wymuszane na odbiorcach. Jeżeli graliście w bezpłatne gry w aplikacjach ze sklepu Google, to na pewno wiecie, co mam na myśli. 

Aby przejść do kolejnego poziomu gry, bardzo często musicie obejrzeć obowiązkową reklamę, której nie da się pominąć. Zwykle nikogo nie interesuje zawartość reklamy, także kliknięcia są niskiej jakości, a wykluczenie aplikacji z targetowania może przynieść optymalizację o kilka procent np. kosztów pozyskania klienta z reklamy. 

To wszystko na dzisiaj. Pamiętajcie, że Growthletter trafia do Was w każdą środę o godzinie 12:00. Jeśli jeszcze nie jesteście na liście subskrybentów, a podobał Wam się dzisiejszy odcinek, to koniecznie dołączcie do niej, by być na bieżąco z innymi taktykami.

 👉 W każdym Growtletterze znajdziecie jedną lub dwie taktyki, a także konkretne narzędzia i inspiracje, które pomogą Wam wdrażać różne elementy do swoich strategii pozyskiwania klientów online. 

________________________________

Growth Hacking w Twojej firmie? Zaplanuj przewidywalne wzrosty dzięki metodyce Growth Plan – umów bezpłatną konsultację i sprawdź, jak mogę Ci pomóc.  

👉  Dołącz do bezpłatnego Growthlettera.

Podcast GHPP #3: Jak czas odpowiedzi na leada może podwoić Twoją konwersję.

jak lead response time może wpłynąć na Twój biznes

Skomplikowane strategie reklamowe, szkolenia, książki, stres. To wszystko by wygenerować leady do potencjalnych klientów. A potem? Cóż z moich obserwacji wynika, że nie bardzo staramy się sprzedaż nasze usługi.

No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że firmy kontaktują się średnio po 48 godzinach? Po tym czasie Twój klient już nie pamięta kim jesteś.

A ile powinien wynosić czas odpowiedzi na leada? Najlepiej do 5 minut. Tak, 5 minut! Jednak warto się postarać, bo Twoja konwersja sprzedażowa może wystrzelić w sposób jakiego się nie spodziewasz.

Jak to zrobić? Posłuchaj tego odcinka podcastu.

Narzędzia o których wspominam w tym odcinku podcastu:

  1. Harmonizely – polski kalendarz, który możecie wykorzystać do generowania rezerwacji terminów z leadami.
  2. Callpage – wtyczka, która maksymalnie skróci czas odpowiedzi dla leadów telefonicznych
  3. Automatyzacja e-mail – tutaj polecam np. MailerLite gdzie proste automatyzacje zrobicie nawet w wersji bezpłatnej!
  4. Live chat – rozwiązań jest mnóstwo, z bezpłatnych możecie sprawdzić np. Tawk.to.
  5. Boty na stronie WWW – ja korzystam np. z Continually
  6. Boty na Facebooku – sprawdźcie głównie ManyChat oraz ChatFuel